Główni bohaterowie :Lily Collins - Rachel Snakes, oraz Justin Bieber, jako Justin Blood Bieber.
https://www.youtube.com/watch?v=6h4UBsMYNxA
"Często naszym najsłabszym punktem, są nasi najbliżsi. "
Odczytywałem kilka razy sms'a w głowie, beznadziejnie modląc się, że to jakieś żarty. Numer, którego kompletnie nie znam i treść, która przeraża nawet najtwardszego osobnika, posiadającego kogokolwiek, kto jest dla niego ważny - tak, to zdecydowanie Cody. Trzymając wciąż rękę na kierownicy, przetarłem drugą dłonią oczy, następnie spoglądając na Rose. Nagle rozległ się dźwięk klaksonu i jak oparzony, odskoczyłem wzrokiem od mojej dziewczyny, skupiając się na drodze, gdzie po prostu robiłem korek, ponieważ stałem na zielonym świetle. Docisnąłem pedał gazu, jednakże jedynie ja zdążyłem przejechać, ponieważ zaraz po moim błyskawicznym ruszeniu, światło zmieniło swój kolor na czerwone i tym sposobem odjechałem w towarzystwie przekleństw i głośnych pokrzykiwań. Zamrugałem kilkukrotnie, starając się jakoś otrzeźwić swój umysł. Moje serce biło ze zdwojoną prędkością, gdy położyłem dłoń na kolano dziewczyny.W tym momencie poczułem się całościowo odpowiedzialny za życie, zdrowie oraz bezpieczeństwo Rose. Jej cały żywot leżał właśnie na moich barkach, a ja czułem się z tym okropnie. Mogłem to wszystko utracić w ciągu kilku sekund.
Skręciłem w boczną uliczkę zauważając dróżkę, na której miał znajdować się domek Lucasa. Wypuszczając cicho powietrze z ust, odbiegłem na chwilę myślami od Cody'iego i całej tej afery, aby chodź na chwilę zapomnieć o tym, co dzieli mnie i Rose. Chciałem, aby poczuła się tutaj przy mnie dobrze, chciałem aby zrozumiała, jak bardzo jest dla mnie ważna. Gdy zatrzymałem samochód przed bramą, słońce już zachodziło za widnokręgiem i dawało przepiękną, czerwoną poświatę na krajobraz widniejący w tych okolicach. Mimo, iż były to obrzeża Miami, widok ten po prostu zwalał z nóg. Drewniany domek, był otoczony dookoła również drewnianym płotem, kończącym się metalową bramą. Wyszedłem najciszej jak mogłem, aby nie obudzić dziewczyny i wysunąłem z tylnej kieszeni moich spodni klucze przekazane od Lucasa. Jako, że były dwa, wsunąłem do zamka w bramie prawidłowy i otworzyłem ją, również starając się zachować ciszę. Wiedziałem, że cała ta sytuacja związaną ze strzelaniną wpłynęła na Rose dość znacząco, dlatego chciałem aby przy mnie mogła poczuć się bezpiecznie. Wskoczyłem z powrotem do auta, odpalając i wjeżdżając na teren mojego kumpla. Zaparkowałem w wybranym przez siebie miejscu i wyłączyłem silnik mojej własności. Trzymając kluczyki z samochodu w dłoni, wyszedłem zamykając bramę do domku. Był on niewielkich rozmiarów jednakże imponował dość ładnym, staroświeckim wyglądem. Wsunąłem drugi kluczyk do drzwi, przekręcając i otwierając na oścież. Zapaliłem światło w przejściu, wciągając przyjemny zapach drewna. Wolnym krokiem udałem się do samochodu, otwierając drzwi od strony blondynki. Jej głowa spoczywała na zagłówku pojazdu, a ręce miała ułożone na nogach. Moje serce oblała tafla ciepła, gdy ujrzałem widok śpiącej Rose. Wsunąłem dłonie pod jej kolana oraz pod plecy i najdelikatniej jak mogłem uniosłem jej ciało na wysokość swojej klatki piersiowej. Dziewczyna poruszyła się nieznacznie, co oznaczało, że musiała się nieco przebudzić. Spojrzałem na jej twarzyczkę, jednakże zamknięte oczy informowały o tym, iż wciąż jest pogrążona w swoim śnie. Przeniosłem ją przez ganek i wniosłem do domku, udając się od razu do jednego z pokoi. Trafiłem idealnie, ponieważ znajdowało się w nim dwuosobowe łóżko, pościelone białą kołdrą.
- Zaplanowałeś to, Lu. - szepnąłem sam do siebie, uśmiechając się delikatnie. Odłożyłem moją księżniczkę na miejsce, układając jej główkę na poduszce i starannie przykrywając jedwabiście miękką pościelą, ówcześnie ściągając z jej nóg, buty. Blondynka przewróciła się na drugi bok, coś mamrocząc pod nosem, na co zaśmiałem się cicho. Była tak urocza, gdy spała. Powoli, wycofałem się z pokoju, posyłając jej ostatnie spojrzenie, a następnie zamknąłem drzwi.
***
Rose's POV.Uniosłam powieki w górę, czując, że więcej już i tak nie potrafiłabym spać. Moje oczy spotkały się z ciemnością, więc w pierwszym momencie spanikowałam, iż być może zdarzył się jakiś wypadek a ja leżę gdzieś pod samochodem. Zaraz jednak się przyzwyczaiłam, gdy mój wzrok dostosował się do ciemnego pomieszczenia i z łatwością dostrzegłam, że znajduję się w pokoju, przykryta kołdrą. Miłe uczucie dotknięcia swoimi nogami, gładkiej pościeli wywołało delikatny uśmiech na mojej twarzy, a sama myśl, iż Justin mnie tutaj przeniósł powodowała zwiększone tempo bicia mojego serca. Z łatwością zsunęłam się z dość wysokiego łóżka i postawiłam bose stopy na drewnianych panelach. Starając się nie uderzyć w jakiś mebel, z wysuniętymi rękoma w przód dotarłam do drzwi, naciskając na klamkę. Otworzyłam je, czując oślepiające światło, powodujące łzy w moich oczach.
- Cholera, jak nie całkowita ciemność, to znów pieprzona jasność. - mruknęłam, przyzwyczajając się do światła. Postawiłam kilka kroków w przód, słysząc charakterystyczne skrzypienie drewna pod moim ciężarem. - Tutaj, kochanie. - usłyszałam odgłos z dalszego pomieszczenia. Idąc za nim, doszłam do kuchni, w której tyłem do mnie stał Justin, robiąc coś przy mikrofalówce. Podeszłam do niego, oplatając rękoma jego brzuch i całując w plecy. - Dziękuję.
Chłopak odwrócił się twarzą do mnie z łobuzerskim uśmieszkiem wypisanym na twarzy. Jego oczy zalśniły, co wywołało u mnie uniesienie się kącików ust.
- A za co to było? - zapytał, kładąc swoje dłonie na moich biodrach i przyciągając mnie blisko do siebie, tak, że stanęłam między jego nogami. Stanęłam na palcach, składając pocałunek na jego policzku. - Za przeniesienie mnie z samochodu do pokoju.
- Cała przyjemność po mojej stronie, ale to nie jest wystarczająca nagroda. - mruknął, wysuwając dolną wargę w przód i robiąc proszące oczka.
- Cóż, myślę, że jest. - odpowiedziałam zadziorni, odpychając się od jego klatki piersiowej i zaglądając za jego ramię. - A co tam robiłeś?
- Nie powiem Ci, dopóki nie dostanę godnej nagrody. - burknął, krzyżując ręce nad swoim brzuchem. Wywróciłam oczyma, rozglądając się po kuchni, widząc na blacie nieco rozlanego mleka, oraz trochę brązowawego proszku. Tym razem to ja skrzyżowałam ręce, wpatrując się prosto w oczy szatyna.
- Justin, dawaj mi to kakao. - rozkazałam, a chłopak zmarszczył nos, robiąc naburmuszoną minę. Odwrócił się i wyciągnął z mikrofalówki kubki, po czym dokładnie wymieszał łyżeczką ich zawartość i podał jeden z nich.
- Dziękuję bardzo.
Zachichotałam, wpatrując się, jak zły Justin upija łyk napoju. Zrobiłam to samo, zaraz po tym, napadając usta Justina. Nie dałam mu jednak długo zaznać ten słodkości, ponieważ zaraz po zetknięciu się naszych warg, odsunęłam się, puszczając chłopakowi oczko.
- Mmm, słodka. - szepnął, łapiąc moją dłoń i prowadząc w nieznaną mi stronę.
- Co robimy? - zapytałam, wciąż popijając swoje kakao. Chłopak spojrzał na mnie przelotnie, wchodząc do, jak się spodziewałam - salonu.
- Przypuszczam, że nie zaśniesz już w nocy, więc może jakiś maraton filmowy? - zaproponował, odkładając nasze kubki i opadając na czarną kanapę, pociągając mnie na swoje kolana. Zaśmiałam się, siadając na nim okrakiem i wpatrując się w brązowe tęczówki chłopaka.
- A jaki film proponujesz? - przygryzłam wargę, przybliżając się tak, iż niemal stykaliśmy się czołami.
- Film erotyczny, w rolach głównych Justin Bieber oraz Rose Gonzales. - odparł ponętnym głosem, odgarniając kosmyk moich włosów, za ucho.
Wybuchnęłam śmiechem, wbijając palec w żebro chłopaka i ześlizgując się z jego kolan, na miękką sofę. - Chyba lubimy nieco inne gatunki filmowe.
Chłopak mruknął coś niezrozumiałego pod nosem, pochylając się po pilota.
***
Wpatrując się tępo w ekran, oglądałam ze znudzeniem losy jakiegoś taniego romansu, pomiędzy Abby, a Tobiasem.
Swoją drogą, nigdy nie zrozumiem dlaczego te wszystkie romanse są takie same. On ją kocha, ale ona ciągle waha się między jednym chłopakiem, a drugim bo nie wie, co tak naprawdę czuje. Och, god, why?!
- Rose.. - szepnął Justin, przykrywając swoją dłonią, moją. Spojrzałam najpierw na nie, a następnie na chłopaka, który jakimś dziwnym spojrzeniem wpatrywał się we mnie.
Odetchnął głęboko, odnajdując moje oczy i posyłając mi niepewny uśmiech. Odwzajemniłam go, modląc się, aby wreszcie przeszedł do rzeczy.
- Chcę, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie cholernie ważną osobą. - zaczął, łapiąc moją drugą dłoń i zamykając je w swoich. Moje serce zabiło głośniej, na te słowa. - To nie zaczęło się wtedy w Australii.. Ja, ja czułem do Ciebie coś więcej jeszcze wcześniej, gdy Ty nie wiedziałaś nawet o moim istnieniu. Czuję, że to coś więcej niż tylko głupie zakochanie. Rose, chcę, abyś zrozumiała że jesteś dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Jesteś ważniejsza, nawet niż Katy, chodź ona zajmowała przez długi czas miejsce w moim sercu.
Przerwał na chwilę, a ja czułam, jak w moich oczach zbiera się wodnista ciecz, zwana potocznie - łzami. Moje serce biło, jak oszalałe, słysząc każdego jego słowo w umyśle ze zdwojoną siłą.
- Jesteś tak piękna, a przy tym inteligentna i.. cała moja. - szepnął, przyciągając mnie do siebie blisko. - Jesteś moim życiem, słoneczko. Mam tylko Ciebie.
Po policzku, spłynęła jedna, samotna łza dająca początek następnym, spływającym wolno i delikatnie. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć, czułam, jak jakaś niewidzialna moc zaciska moje gardło nie pozwalając wypłynąć żadnemu ze słów.
Wpatrywałam się w te jego oczy, czując, że nie ma lepszych słów niż te, którymi opisał Justin to wszystko, co sama czuję do niego. Nie czekając zbyt długo, przyciągnęłam go za szyję do siebie, jeszcze przed pocałunkiem szepcząc.
- Ja Ciebie też kocham, Justin.
I wtedy nie było już nic. Zapomniałam chodź na chwilę o wszystkich tych tajemnicach, krążących wokół jego osoby, o strzelaninie, o naszej wcześniejszej kłótni. Byliśmy tylko my i nasz mały świat. Tylko ja i on.
Kłamstwo jednak wychodzi na jaw i to w najmniej oczekiwanym momencie.
____________________
Jak zawsze rozdział krótki, jednakże naprawdę tylko tyle mogę jak na razie z siebie dać.. Musicie mi wybaczyć, po prostu chcę spędzić te wakacje (a raczej końcówkę) w jak najlepszym nastroju, a pisanie póki co idzie mi ciężko, co za tym się również ciągnie, nie potrafię sklecić prostego, jednego zdania.
Macie tutaj typowy moment Justin&Rose, ponieważ część osób narzekała, że jest ich bardzo, bardzo mało. :D
Może to dlatego, iż nie jestem takim typem romantyczki. A w przyszłym rozdziale spełnię prośbę innej czytelniczki, możecie się domyślać o co chodzi! :)
Do następnego!
PS. PONAD 53 TYSIĄCE WYŚWIETLEŃ! : O Dziękuję!
Wow genialne *.*
OdpowiedzUsuńOpłacało się czekać, definitywnie kocham ten rodział. Przepiękny rozdział . no, no to mi się podoba, Justin&Rose takie momenty awww 😍 czekam na następny!!! Kocham xxx
OdpowiedzUsuńnevv-love-story.blogspot.com
OMG *-*
OdpowiedzUsuńBooski..Justin jaki romantyczny :D Haha Pewnie teraz coś im przeszkodzi albo ktoś oby nie bo jest tak pieknie :** Dodawaj szybkoo next bo nie mogę się doczekać co będzie dalej !♡
ej ej ej jakie kłamstwo.
OdpowiedzUsuńBoże cały rozdział genialny.
Justin taki romantyczny.
To jego wyznanie było takie hbfvdnxcvcnjdfcxc bnxf,cvm.
A najlepsze, jak mówił, że jest nawet ważniejsza od Katy.
Nie wiem czemu, ale byłam zazdrosna w imieniu Rose.
Dobrze, że wyjechali.
Pobędą ze sobą, zbliżą się do siebie.
Rozdział cudowny.
Super, że już dodałaś.
Czekam z niecierpliwieniem na następny.
Kocham ♥♥♥
sołsłit
person-who-changed-my-life.blogspot.com
Co ja mogę powiedzieć? Po prostu zajebiste! Chociaż ostatnie zdanie rozdziału dało mi bardzo wiele do myślenia i teraz nie będę spała przez całą noc i myślała nad tym co wydarzy się q następnym rozdziale, haha.
OdpowiedzUsuńOczywiście czekam na następny z ogromną niecierpliwoscia i mam wieeeeeeeelka nadzieję, że pojawi się już niedługo.
Twoja Kochana,
Ann.
www.love-choice.blogspot.com
www.onelife-ff.blogspot.com
Omg świetny assfhjvag
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział <3 / @monikapxo
OdpowiedzUsuńDoskonały
OdpowiedzUsuńSuper! Justin i Rose*.* Ciekawe co będzie dalej;)
OdpowiedzUsuńCzekam na next;)
Pozdramwiam.
Kochana, powiem ci tylko jedno to jest sefbruygadryheagri- tylko tak mogę to określić. Nie przejmuj się, wena to suka i czasem znika w najmniej odpowiednim momencie. Jestem cholernie ciekawa co będzie dalej xx
OdpowiedzUsuńineedangelinmylife.blogspot.com
Genialny!
OdpowiedzUsuń"kłamstwa" co jest? :c
I zwiastun >>>>>>>
super ;)
OdpowiedzUsuńZajebisty i ta końcówka *-* chociaż byłam zła na Justina z tą Katy i nadal jestem bo nie chce mi się wierzyć że teraz tak ubustwia Rose to czekam na rozegranie się akcji. Życzę weny!
OdpowiedzUsuńheartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com
@sellybiebx
Avjsshhbxb *.* Zajebisty rozdział :)
OdpowiedzUsuńEj, serio, jakie kłamstwo, bo aż mnie w żołądku skręciło. Mam nadzieję, że to nie zniszczy niczego, co jest między nimi, bo oni tak idealnie do sirbie pasują, jakby byli dla siebie stworzeni, bo w końcu chyba są. Ogólnie cały rozdział był bardzo słodki i przepiękny, a Ty jeszcze tak dobrze go opisałaś. W ogóle, on jest taki kochany i opiekuńczy w stosunku do niej, że aż zaczęłam siś uśmiechać. Wspaniały rozdział, żeyczę weny i czekam na kolejny. + Przepraszam, że komentuję dopiero teraz, ale nie mogłam wcześniej przeczytać, bo miałam lekkie problemy i nie miałam do tego głowy.
OdpowiedzUsuńKocham ♥
black-tears-jb.blogspot.com
whatever-people-say-jb.blogspot.com