środa, 2 lipca 2014

Część druga. `Chapter Twenty Eight.`

Niesprawdzany rozdział. :<
Wpatrując się w jego czekoladowe oczy, przełknęłam głośno ślinę, starając się wreszcie odezwać do szatyna. Niestety, gdy tylko otwierałam usta, zaraz je zamykałam, ponieważ nie wiedziałam jak mam obrać w słowa to, co chcę powiedzieć. Szatyn wciąż trzymał ręce na moich biodrach i delikatnie mnie po nich gładził, zachęcająco wpatrując się w moje tęczówki. Nie powiem, dziwnie się czułam, stojąc między jego nogami we własnej łazience, ale nam chyba nienormalność jest pisana.
- Justin.. - odezwałam się w końcu, spuszczając wzrok na swoje ręce, które błądziły niepewnie po jego kolanach. - Jest jeden warunek.
Chłopak spojrzał na mnie zdezorientowany i chodź pewnie wiedział o co mi chodziło, czekał na to, co powiem dalej.
- Jeśli chcesz, abyśmy.. Znów byli ze sobą blisko, muszę Cię poznać. A poznać, nie oznacza tylko teraz, jaki jesteś. Poznać oznacza również to, co było wcześniej, czyli jaki byłeś. Rozumiesz co mam na myśli? - szepnęłam cicho, odgarniając kosmyk włosów za ucho.
Zauważyłam momentalnie, iż jego mięśnie na brzuchu spięły się, ukazując jeszcze wyraźniejszą linię na jego torsie.
- Mówię tutaj o Katy. I nie tylko. - westchnęłam, mimo strachu, wymawiając imię jego - prawdopodobnie - byłej dziewczyny.
Justin przymknął powieki, biorąc głęboki wdech. Zdawałam sobie sprawę, że ten temat jest dla niego wyjątkowy drażliwy, dlatego nie chciałam go pośpieszać.
- Nie wymagam od Ciebie od razu powiedzenia całej historii.. Po prostu. Zrozum mnie.
Chłopak już otwierał usta, aby coś powiedzieć, lecz szybciej w łazience rozbrzmiało trzaskanie drzwiami wejściowymi.
Następnie odgłos butów na obcasie, na schodach.
- Rose?! Roseeeeee, jesteś w domu? - głos mojej przyjaciółki, odbił się w moich uszach, a ja spanikowana spojrzałam na Justina.
- Rose, tu jesteś - krzyknęła, widząc prawdopodobnie otwarte drzwi od łazienki. - Masz może pożyczyć mi podpaskę, bo zaczął mi się o... - przerwała, wchodząc do środka i otwierając buzię ze zdziwienia i wpatrując się w nas obojga. Chłopak zaśmiał się głośno, widząc zdezorientowaną minę Lisy, a ja napomknęłam tylko cicho.
- Wrócimy do tej rozmowy.
- Co tutaj się dzieje? - jej głos zadrżał, a ja uniosłam brwi do góry. Lisa ostrożnie uniosła wazon stojący w korytarzu i jęknęła cicho.
- Nie wywieziesz jej stąd. Po moim trupie. - warknęła, przybierając agresywną pozycję, a ja wybuchnęłam śmiechem, wyrywając się z między nóg Justina oraz biorąc wazon od dziewczyny.
- Spokojnie, skarbie. Oddychaj. On nie ma złych zamiarów. - mruknęłam, bezpiecznie odstawiając przedmiot na pralkę. Justin wstał, nerwowo drapiąc się po karku i wysuwając dłoń w jej stronę. Lisa spojrzała na jego rękę ze zmrużonymi oczyma, oraz wypuściła głośno powietrze z ust.
- Że niby on się ze mną wita? - bąknęła nieco podenerwowana. Parsknęłam śmiechem, wywracając oczami.
- Tak, jak normalny człowiek.
- Mhm... - mruknęła podejrzliwie, ściskając dłoń chłopaka.
- Justin.
- Lisa.
Uśmiechnęłam się szeroko, widząc, jak bardzo są zirytowani tą sytuacją. Tutaj wcale się nie dziwię Bieberowi, Lisa jest czasem naprawdę dziwna.
- Więęęc.. Nie mówiłaś, że ON powróci. - mruknęła, przyglądając się szatynowi. Wywróciłam teatralnie oczami, na co tym razem Justin parsknął śmiechem.
- On, ma imię, które przed chwilą poznałaś. Sama nie wiedziałam, że wróci. - wzruszyłam ramionami, a Justin poruszył brwiami zabawnie, wyszczerzając się w naszą stronę.
- Ookej.. - brunetka odpowiedziała powoli, akcentując literę " o " w swoim słowie. Wycofała się wolno do tyłu, wychodząc z łazienki.
- Jason zaraz wpadnie, tylko uprzedzam. - dodała, zarzucając swoimi włosami na jedną stronę. Justin podszedł bliżej mnie, kładąc ręce na moje biodra i uśmiechając się łobuzersko.
- Nie wiedziałem, że jest tak.. urocza.
- Jest dziwna, wiem.
- Trochę. - zakpił, a ja zaśmiałam się głośno, wchodząc do swojego pokoju i wpuszczając go również. Justin wszedł, przekręcając zamek w drzwiach.  Spojrzałam na niego dziwnie.
- No co? - zapytał, wkładając dłonie do kieszeni luźnych w kroku dresów. - Dla pewności.
- Jakiej pewności? - uniosłam brew do góry z zaciekawieniem. Nawet nie zauważyłam, gdy chłopak znalazł się przy mnie, a ja ponownie mogłam poczuć jego zniewalające perfumy.
- Pewności.. - szepnął, a po moim karku przeszło stado dreszczy. - Że nikt. - dodał, składając mokry pocałunek w czułym miejscu mojej szyi. - Nam. - złożył kolejny, jadąc w górę, po mojej szczęce. - Nie przeszkodzi.
Wsunął ręce pod moje uda i uniósł mnie na wysokość swojego brzucha, przygwożdżając do ściany, znajdującej się zaraz obok okna. Oplotłam nogi wokół jego bioder, kładąc jedną dłoń na jego szyi, a drugą wsuwając we włosy szatyna i tym sposobem przyciągając go do siebie jeszcze bliżej. Złączyłam nasze wargi w namiętnym tańcu naszych języków, które poprzedzały ciche jęki.
- Tęskniłem za Tobą. - chłopak wyszeptał w moje usta, zaraz po tym ponownie je łącząc i najdelikatniej jak mógł, pogłaskał mnie po policzku. Westchnęłam cicho, poruszając nieco w przód miednicą tak, aby otrzeć się o jego krocze. Justin warknął cicho do mojego ucha, przygryzając jego płatek.
- Justin.. - mruknęłam, gdy przestał składać pocałunki na nim i zapatrzył się w coś za oknem. Gdy jednak nie odpowiedział, zmarszczyłam brwi, otwierając oczy i wpatrując się w jego twarz. Oczy wyrażały przerażenie, a usta były szczelnie ściśnięte i dałabym sobie rękę uciąć, iż zaciska zęby.
- Justin? - chodź chciałam zabrzmieć poważnie, to bardziej zalatywało na pytanie. Chłopak jednak nie reagował na mój głos, dlatego zsunęłam się z jego bioder, stając o własnych nogach. Bieber od razu się poruszył i odskoczył w bok, ciągnąc za końcówki swoich włosów. - Kurwa. - przeklął, a następnie z jego ust wydobyły się tylko steki wyzwisk oraz obraźliwych komentarzy. Uniosłam brwi w zaciekawieniu, odwracając się w stronę okna, jednakże nim moje oczy spoczęły na tym, co znajduję się poza moim domem, Justin chwycił mnie za biodra przyciągnął do siebie i gwałtownie przesunął na ścianę.
- Nie patrz.
W przerażeniu obserwowałam, jak strzela kośćmi palców, a następnie ponownie wychyla się poza okno. Wypuścił głośno powietrze z ust.
- Co się dzieje? - zapytałam niepewnie, nie wiedząc, jak chłopak zareaguje.
- Przepraszam, Rose, muszę coś załatwić. Zadzwonię do Ciebie później. - bąknął pod nosem, poprawiając swoje spodnie a następnie posyłając mi troskliwe spojrzenie. Pocałował mnie w policzek i zwinął się w ciągu sekundy.
- Ale skąd masz mój numer? - zapytałam, jednak jako odpowiedź usłyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami.
Z osłupieniem wpatrywałam się w miejsce, za którym zniknął, a następnie skrzyżowałam ręce na ramionach.
- Co się właśnie kurwa, wydarzyło?!
Zaraz po tym, stanęłam przed oknem, wyglądając na zewnątrz jednak nikogo, prócz starszej pani z psem, nie zauważyłam.
***
Justin's POV.Kurwa, kurwa, kurwa.
Skręciłem gwałtownie w swoją uliczkę, biorąc głębokie wdechy. W tej sytuacji, nie kontrolując siebie zamachnąłem się, uderzając w brudny mur, pięścią. Nim jednak się zorientowałem, w stronę ściany puściłem serię kilku uderzeń, a gdy wreszcie skończyłem moje knykcie były pokryte krwią.
Spluwając na ziemię, wyciągnąłem telefon z kieszeni, wybierając znany mi od dawna numer i modląc się, aby wciąż był aktywny.
- Czego? - po drugiej stronie odezwał się dość zjarany głos, a ja mimo woli uśmiechnąłem się do siebie.
- Cześć Lu.
Chwilowa cisza zapanowała między nami i byłem pewien, że chłopak właśnie próbuje zrozumieć z kim rozmawia. Oparłem się jedną nogą o mur, trzymając wciąż telefon przy uchu, a drugą rękę chowając do kieszeni.
- Bieber, stary. Kurwa, ile to minęło? - zachłysnął się powietrzem. Uśmiechnąłem się szerzej, ciesząc się, że mnie rozpoznał.
- Nie ważne. Musimy pogadać. - westchnąłem, wsuwając rękę w swoje włosy i lekko za nie ciągnąc.
- Bro, jesteś w Miami? Czemu ja kurwa o tym nie wiedziałem?
- Widocznie Twoi informatorzy  nie są już tacy dobrzy. - zakpiłem, słysząc po drugiej stronie śmiech.
- Wolne żarty, taki Bieber mi się podoba. Ok, gdzie się chcesz spotkać?
- Mogę wpaść do Was? Mamy poważną sprawę do obgadania.
- Mój magazyn jest Twoim magazynem, wpadaj kiedy chcesz.
- See ya.
Wsunąłem telefon do kieszeni, udając się pod swój dom. Mimo tego, że teraz powinienem myśleć o rozmowie, jaką powinienem odbyć z Lucasem, przed moimi oczyma, mimowolnie stanęła Rose.
____________________________
Jak myślicie, co Justin zauważył za oknem? :) Kto to Lucas? Zdaję sobie sprawę, iż zalatuje to trochę Dangerem, ale uwierzcie tu chodzi o coś innego. :)
Co słychać u Was?! Jakie plany na wakacje?
Uściskałabym każdego z Was z osobna za 32 tysiące wyświetleń i 23 komentarze pod ostatnim rozdziałem. :3
Jesteście wspaniali. Dziękuję za tyle ciepłych słów! :3
Następny przewiduję w ten weekend, najpóźniej w przyszłą środę. :)
Do nn!
~ Drew.
ask: LoveMeKissMeeee

19 komentarzy:

  1. omg świetne xx ciekawe co było za tym oknem :o

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham cię dziewczyno to jest nie samowite :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww ich scena była taka urocza *.* ciekawe o czym chce porozmawiać z Lu i co widział za oknem oO czekam nn :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny, naprawdę jestem Twoją wielką fanką <3 !

    OdpowiedzUsuń
  5. Hymmm ciekawy i jak zwykel nie rozwiązany :) ale trzeba poczekać. Uwielbiam Twojego bloga siostra <3

    OdpowiedzUsuń
  6. O nieeeeeee, Ty znowu coś kombinujesz! A już myślałam, że będzie tak słodko i w ogóle, haha. Rozdział niesamowity, naprawdę. A Lisa była najlepsza chcąc pożyczyć podpaskę. Boże, ja na jej miejscu spaliłabym się ze wstydu, serio!

    Czekam na następny i pozdrawiam, Kochan!

    www.love-choice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. I czoo! Ja wiem kto był za tym oknem! ...
    No dobra nie wiem!
    Jak zawsze rozdział niesamowity , pełen wrażeń i przeżyć! (jak dla mnie)
    Wszystko dobrałaś doskonale , no nie wyobrażam sobie lepszego rozdziału , lepszej pisarki, i lepszego bloga.
    No jejku , jesteś po prostu doskonała , kocham czytać to co piszesz . Wiem że mówię to przy każdej wolnej okazji i Ty dobrze o tym wiesz ale, Kocham Cię .
    BOŻE
    JUSTIN** POMÓŻ MI!! ♥♥♥
    Czekam na nn!
    http://nevv-love-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. O, Justin ;c Znów się zaczyna? Ja wiedziałam, że na kiciu się nie skończy ;p Przeszkody chyba figurują w jego kontrakcie miłosnym z Rose ;d A jeszcze (prawdopodobnie) przyłapała go na tej całej rozmowie i teraz będzie żądać wyjaśnień i Justin jest w kropce ;D
    Choć początek był TAAAAKI uroczy <3
    Nie no Lisa z tym wazonem przesadziła xD Mogła wziąć szpilkę/buta do ręki ;D Ja bym zaczęła wrzeszczeć ;p
    No Jezusie. Do domu przyszedł k t o ś kto trzy lata temu porwał jej przyjaciółkę,a teraz (ponownie) się obściskiwali xd
    Bywa...
    Rozdział... no wiesz... zajebisty! Wielkie zazdro i szacun ziomuś :D
    Ciekawa całość (mówię tu o książce) byłaby z tego ;3
    Pozdrowionka ;*
    shoot-baby.blogspot.com
    among-the-people.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem bardzo bardzo bardzo podekscytowana tym że się pogodzili i zdenerwowana na Justina. Nie wiem co on zamierza i jakie on ma znajomości. Zaintrygowałaś mnie znowu. Czekam na nn weny życzę xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow !!,Genialne ;**!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Justyś co żeś? :D Teraz będzie Wojna Dosłownie Domowa :>>
    Więzienie go niczego nie nauczyło? Czy odezwały się problemy sprzed 3 lat? Nienawidzę niejasności, ale bez nich pewnie tak uparcie nie czekałabym na nexta xd Doskonale wiem, że jestem hipokrytką. Pytanie dnia: Co zrobi Rose? A na początku zapowiadało się tak ładnie, że będą fiku miku w łóżku a tu lipa xd Rose im starsza tym bardziej podejrzliwa, tak mnie się przynajmniej wydaję ;D No to co? Czekam 'cierpliwe' (ehe, jasne) nn :♥
    ~Blondie
    she-was-the-one.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne! Rozdział mi się podoba, chciałbym żeby byłe trochę dłuższe. Nie mogę się doczekać kolejnego :*

    OdpowiedzUsuń
  13. BOSKI *.* Strasznie mi się podoba, zabieram się za poprzednie :)) Nie mogę doczekać się nn:*

    Zapraszam także do mnie na kolejny :)
    http://onlyyoucanchangeme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz, mimo że nie lubię się przytulać, do Ciebie bardzo chetnie haha. I gratuluję, skarbie!
    A tak co do rozdziału, wcale nie zalatuje Dangerem. To jest Twoje opowiadanie, oryginalne, które kocham, a nie jakiś tam podrzędny Danger. Twoje jest ponad inne ;*
    W ogóle Justin i Lisa chyba nie bardzo się polubili haha. No jak mi przylro. Ale Rose przynajmniej nie będzie miała zagrożenia. Ej, jak on powiedział, że nikt im nie będzie przeszkadzał, to ja już myślałam, że trochę pogrzeszą, a tam jakiś cień za oknem haha. No jaki, kurde, pech.
    No co ja mogę więcej powiedzieć. Rozdział zajebisty, zresztą jak każdy ;D kocham.
    Ps. Prawdopodobnie nie będę mogła skomentować dwóch następnych, bo wyjeżdżam, ale jak tylko wrócę, to będziesz o tym wiedziała w komentarzu ;D
    black-tears-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurde, ciekawe co było za tym oknem, że przerwało taką gorącą chwile ... Tęsknił za nią, awww :D
    Już chcę następny!! Kochammm ;-)
    @TheKlaudiaK

    OdpowiedzUsuń
  16. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurdę i ja mam niby czekać tydzień na następny rozdział?! Żartujesz sobie ze mnie?!

    OdpowiedzUsuń