Budzę się na środku pustynii. Wokół, dochodzą do mnie dźwięki nigdy nie słyszalne, przez moje uszy. Przymykam oczy, wycierając czoło oblane potem. Słońce bije swoim ciepłem wprost na mnie, jakby uwzięło się na moje ciało. Z trudnem, lecz mimo wszystko, wstaję podpierając się rękoma o gorący piasek. Wszystkie kości, znajdujące się we mnie, jakby na rozkaz, strzelają zdobywając grymas na mojej twarzy. Oddycham głęboko i głośno, ponieważ cały czas brakuje mi tlenu. Mimowolnie, stawiam krok przed siebie i czuję, jak mój obraz się rozmazuje. Nie daję rady. Upadam na kolana, wydając z siebie syk zmęczenia. Bezradnie opadam na plecy, przysłaniając sobie gorące promienie słońca. Czekam na nadchodzącą śmierć, która jest tak blisko, iż niemal zagląda i przewierca moje ciało od środka. Czuję jej dotyk, zimny, bezduszny. Czuję, jak zaczyna we mnie wnikać. I wtedy pojawia się on.
Odsuwa śmierć na drugi plan i pochyla się nad moją postacią, krzycząc jakieś niewyraźne słowa.
Do moich uszu dobiega ostatecznie jedynie jego słaby, wręcz błagający i osłabiony szept.
- Będę tutaj cały czas. Kocham Cię.
Pochyla się nade mną, widzę łzy w jego oczach, a zaraz po tym, ktoś łapie go za ramię i odciąga ode mnie. Nie potrafię się poruszać. Chcę krzyczeć, chcę go z powrotem przy sobie. Obserwuję tylko, jak Justin oddala się coraz dalej, a moja dłoń uniesiona ku górze, opada na piasek, tworząc niewyobrażalny huk, dla mojego umysłu.
Cała spocona wraz z krzykiem podnoszę się do pozycji pionowej, ściskając kołdrę po obu stronach mojego ciała. Oddycham szybko i staram się przywrócić systematyczne oraz miarowe bicie mojego serca, jednakże jest to tym razem dla mnie zbyt trudne. Z szeroko otwartymi oczyma, wstaję podchodząc do szafki nocnej i trzęsącymi się rękoma, chwytam w rękę szklankę zimnej wody, oraz dwie tabletki uspokajające. Moje ciało drży i jeszcze przez chwilę czuję na sobie dotyk chłopaka. Nie potrafię i tym razem pohamować łez, dlatego wydostają się ze mnie, jak z wodospadu Niagara. Odstawiam szklankę na bok, wylewając pół jej zawartości na ziemię. Udaję się do łazienki, gdzie, głowę chowam w ręcznik wiszący po mojej lewej stronie i daję upust swoim emocjom. Zaczynam płakać, krzycząc niewyraźne dla samej siebie słowa. Duszę się i krztuszę własnymi łzami, jednakże tylko taka pozycja umożliwia mi doprowadzenie się do porządku. Zaciskam palce na krańcach materiału, próbując złapać oddech.
Wreszcie wstrząsy, przestają odwiedzać moje ciało i po raz kolejny zamykam w sobie tą nieznaną innym od trzech lat część mnie. Podnoszę głowę, biorąc głęboki oddech i stając na przeciwko kranu oraz lustra. Spoglądam w swoje odbicie, przemywając twarz dłońmi. Przez chwilę za sobą widzę postać szatyna ze smutnymi i ciepiącymi oczyma. Zaciskam zęby i przymykam powieki, a już po chwili obraz rozmywa się gdzieś znikając w atmosferze, aby następnej nocy pojawić się po raz kolejny w mojej głowie.
Noc, jak codzień.
***
- Powinnaś powrócić na lekcje tańca. - Lisa zaczęła, wyrzucając ręce w górę oraz wchodząc do mojego pokoju. Uniosłam głowę, na jej widok delikatnie się uśmiechając. Jej włosy były w totalnym nieładzie, a ubrana była w bluzę Jasona. Wyglądała naprawdę uroczo.
- Mówie poważnie. - dodała, unosząc palec ku górze. - Weź się za siebie dziewczyno. Przeszłość pozostaw za sobą i zacznij żyć teraźniejszością, chodź się zabawić, chodź zrobić cokolwiek. Wyjdź z tego pokoju, czas zacząć żyć, czas powrócić do Twojego normalnego życia. Do życia Rose Katherine Gonzales.
Przeknęłam głośno ślinę, próbując coś powiedzieć, jednakże Lisa przerwała mi już w połowie słowa.
- To, że ukryłaś swój obecny stan przed rodzicami, nie oznacza, że ukryjesz też przede mną. Jestem Twoją przyjaciółką, mieszkamy razem od roku i powinnaś zrozumieć, że nigdy ale to nigdy nie dam się nabrać.
Spuściłam wzrok na dół, bawiąc się swoimi palcami u rąk. Czułam się koszmarnie.
- Słyszałam Cię tej nocy. Tak, jak miliony innych razy, ale tu nie o to chodzi. Mam dość swojego udawania, że nic nie słyszę oraz Twojego, że nic się nie dzieje. Go tutaj nie ma i nie będzie, a Ty ciągle stoisz w miejscu, mimo tego, że powinnaś już iść, no bo w końcu masz 18 lat! Dziewczyno ogarnij się, czas ruszyć do przodu, zacząć funkcjonować jak normalny człowiek.
Uniosłam wzrok na Lisę, która spoglądała na mnie zdeterminowana. Chwyciła moją dłoń, delikatnie sunąc swoimi opuszkami palców po jej wierzchu.
- Musisz zrozumieć, że świat nie kończy się na nim.
Kiwnęłam pewnie głową, biorąc głęboki oddech. Miała rację. Miała tę cholerną rację.
***
- Nie, ja nie mogę. - pisnęłam, wyrywając się przyjaciółce z uścisku.
- Możesz i zrobisz to właśnie teraz. - dziewczyna burknęła, wywracając oczami i niemal wpychając mnie do budynku w którym kiedyś budowałam swoje marzenia. Gdy tylko nasze kroki zabrzmiały w holu, wzrok wszystkich ludzi stanął na mnie i natychmiastowo zaczęto szeptać między sobą.
- To ona?
- Niesamowite!
- Po co wróciła?
- Słyszałam, że odeszła, bo straciła wyczucie rytmu.
- No coś Ty! Została zgwałcona.
- Panna Rose. - usłyszałam pewny głos, dochodzący zza moich pleców. Odwróciłam się by ujrzeć swoją dawną choreografkę, oraz trenerkę. Jej blond włosy, opadały falami na ramiona, a cholernie zimne, niebieskie oczy, przewiercały każdą duszę na tej ziemi. Oprócz kilku zmarszczek na twarzy, nie zmieniła się wcale i być może to wywołało we mnie delikatne wzruszenie. Była typem surowej osoby, więc liczyłam się z surowym przyjęciem.
- Czego tutaj szukasz? - warknęła. Od zawsze była taka stanowcza. Przeczesałam ręką włosy, starając się opanować chęć ucieczki.
Gula, stanęła w moim gardle, a oczy rozszerzyły się nienaturalnie. Poczułam, jak ktoś trąca mnie łokciem i odnajdując wzrokiem Lisę, udaje mi się wreszcie odezwać.
- Chciałabym powrócić na lekcja tańca.
To wywołało kolejną falę szeptów, jeszcze bardziej kontrowersyjnych.
Zabrzmiało to bardziej niepewnie, niż wystarczająco dobrze, co musiało kobietę zdenerwować.
- Każdy chciałby sobie od tak wracać do tej szkoły. - prychnęła, tym samym stawiając mi poprzeczkę.
- Nie rozumiesz. Ja muszę tu wrócić. - odparłam, wzruszając ramionami.
- Więc wkrótce nam to udowodnisz. Nie potrzebuję tutaj słabych ludzi. Potrzebuję wybitnych tancerzy z ambicjami. Twoje chyba gdzieś się zmyły. - posłała mi bezczelny uśmieszek. Prowokowała mnie.
- Zna mnie przecież pani. - warknęłam, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Od trzech lat nie. - westchnęła, odwracając się do jakiejś grupki chłopaków, ubranych typowo na zajęcia. Wywróciłam oczami, wychodząc z budynku, nawet nie czekając na przyjaciółkę. To oznaczało tyle, że gdy wrócę tu następnym razem, muszę zawalczyć o swoje miejsce w jej grupie.
***
Położyłam stopę na podłodze delikatnie, aby się nie wywrócić. Wyszłam z wanny, niemal od razu oplatając swoje ciało czerwonym ręcznikiem. Wytarłam się dokładnie, a zaraz po tym, opuściłam ręcznik na ziemię. Wtarłam w siebie krem nawilżający o zapachu masła kakaowego, a następnie włożyłam na siebie czarną koszulę nocną, oraz krótkie, luźne spodeńki. Spięłam włosy w wysoki kucyk, podnosząc ręcznik z podłogi i zawieszając go na wieszaku. Wsunęłam stopy w ciepłe kapcie i wyszłam z łazienki, gasząc w niej światło.
Przeszłam do swojego ciemnego pokoju. Gdy tylko przekroczyłam próg, poczułam niewyobrażalny chłód. Oplotłam swoje ciało ramionami, zauważając, iż okno jest do połowy otwarte.
Jestem pewna, że przed kąpielom zamknęłam to ustrojstwo.
Po ciemku, ruszyłam słysząc swoje własne kroki. Czułam się dziwnie skrępowana, oraz obserwowana. Moje ciało niemal od razu zostało wyścielone gęsią skórką. Popadam w paranoję.
Wypuszczając głośno powietrze z ust, pochyliłam się i wyjrzałam przez okno, upewniając się, iż wszystko jest w porządku. Zamknęłam je, przymykając powieki. Odwróciłam się, a wtedy.. moje ciało zesztywniało. Zamrugałam kilkakrotnie, starając się odpędzić od siebie ten obraz, jednak im szybciej to robiłam, tym bardziej zaczynałam rozumieć..
Sylwetka wysokiego, lekko umięśnionego chłopaka widniała przede mną, stojąc i wpatrując się we mnie. Zadrżałam chowając głowę w rękach i kręcąc gwałtownie nią.
- Proszę nie.. - szepnęłam, jednakże po chwili usłyszałam jego oddech. Stał naprzeciw mnie, a jego ręka znajdowała się na moim ramieniu. Odskoczyłam, tym samym spotykając się plecami z szybą. Modliłam się o to, aby to był tylko i wyłącznie sen. Tak, jak zawsze, jednakże.. Nie potrafiłam się wybudzić.
- Nie bój się mnie. - jego głos spowodował okropny ścisk żołądka, przez co chwyciłam się za brzuch i delikatnie skuliłam. On natychmiastowo pochylił się nade mną, zapalając światło.
I wtedy ujrzałam - ponownie te same, smutne oczy. Na żywo wydawały się się jeszcze bardziej cierpiące, niż dotychczas. Moje serce zabiło dwa razy szybciej, gdy oplótł moją talię, pomagając mi wstać. Zapach jego perfum, których już dawno pozbyłam się z umysłu, wrócił ze zdwojoną siłą.
- Justin..
_________________
BAM! Witam Was z nowym rozdziałem, początkującym część drugą - moją własną - opowiadania. Kto się spodziewał, że Justin wróci po trzech latach? :) Tak nawiasem mówiąc, jakbyście znaleźli jakiś błąd - to piszcie. Pewna osoba na asku ubłagała mnie, żebym dodała już dzisiaj rozdział, więc nie sprawdzałam nawet tego. Nie potrafię Wam odmówić, no, haha :)
Jak myślicie, dlaczego wrócił? Co będzie dalej i dlaczego Rose reaguje na niego w ten sposób?
Dziękuję za tyle miłych słów w komentarzach oraz na asku. Skarby, ja to wszystko widzę i za każdym razem, czytając to, moje serce skacze ze szczęścia.
Znalazłam swoją pasję, którą jest pisanie dla Was, a myśl, że Wy chcecie to czytać napędza mnie radością, oraz wszechobecnym.. spokojem. Tak, zdecydowanie spokojem. Pisanie tych blogów, a w szczególności tego, stało się dla mnie normalnością. Bez tego, nie ma części mnie.
Cieszę się, że wracając po szkole, wiem gdzie mogę wejść, aby chodź na chwile się odprężyć. To wszystko dzięki Wam.
Więc, czas rozpocząć część drugą. Zaczynamy!
Kolejny już niedługo!
~ Drew.
jhxfvbgdhyzufgsduy tak!
OdpowiedzUsuńCudowny *.*
OdpowiedzUsuńŁohohoho, Justin come back! Przez chwilę czułam klimat Danger'a, serio. Ale mam nadzieję, że on jej znowu nie porwie, co? Bo padłabym na cycki, przysięgam. :D Musisz rozwiać wszystkie moje wątpliwości w kolejnych rozdziałach, bo normalnie oszaleję. :D
OdpowiedzUsuńwww.love-choice.blogspot.com
www.all-your-secrets.blogspot.com
Awww ta końcówka *-*
OdpowiedzUsuńRozdział boski :) Czekam nn <3
heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com
Jezu Justin wrócił. Nie moge sie doczekać co będzie dalej. KOcham to opowiadanie. MOim zdanie to jest jedno z najlepszych !!! ♥ twoja @sirbizxzle
OdpowiedzUsuńJezu następny boże tak kurde następny ♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńJejku Justin wrócił. Jak fajnie że dodałaś już dzisiaj :D Czekam na nn i weny życzę ♥
OdpowiedzUsuńOmg<3 dziekuje ze to dzis dodalas ! To sie bd dzialo .!! Justin wraacaaa xd
OdpowiedzUsuńOmg<3 dziekuje ze to dzis dodalas ! To sie bd dzialo .!! Justin wraacaaa xd
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńGenialne ;***
OdpowiedzUsuńLOL !! Ale genialne ! Masz talent ! Justin powraca !
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńB
OdpowiedzUsuńO
S
K
I
*.*Nie mogę uwierzyć że Justin do niej przyszedł mam nadzieję że jej nie porwie i po jakimś czasie się zaprzyjaznią xD Dodawaj szybkoo next nie moge się doczekać!! <3
Boże !ale się będzie działo *.*Dodawaj kolejny bo nie wiem czy długo przetrwam bez twojego opowiadania xD
OdpowiedzUsuńJejjjjj ;** !!! Genialny rodzial !! Serioo jesteś świetna .. Jakakas nadludzka ..!!zazdro talentu ;**
OdpowiedzUsuń~Całuje mocno ...Twoja najwierniejszych fanka <3
omg świetne x ona musi mu wybaczyć oni muszą być razem x życzę weny xx
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie anythingcouldhappen-ff.blogspot.com / @polish__fan
CUDOWNY @Swag_on_Bieebs
OdpowiedzUsuńkocham dzięki że postanowiłaś pisać kolejną część
OdpowiedzUsuńohoho ale sie dzieje Justin kochany ja przytulil a nie pobil czy nakrzyczal <3 ja chce nowy!!
OdpowiedzUsuńwooow :) Justin wrócił po 3 latach *_* i Rose już 18 i wgl tak... hmm no tak fajnie to xd +napisałaś że bd musieli poczekać na drugi a tu bum i jest :D SUPER!!!!! czekam na nn xx
OdpowiedzUsuńo losie to jest świetne <3
OdpowiedzUsuńPo prostu świetny <3
OdpowiedzUsuńO matko boska! Nie spodziewałam się jego powrotu. Już nie mogę się doczekać kolejnego xx Rozdział jak zawsze genialny :)
OdpowiedzUsuńineedangelinmylife.blogspot.com
O jezuśku.. czy on musi ją tak straszyć? Szczerze, ale moim zdaniem to bylo slodkie ze sobie tak przyszedl do niej.
OdpowiedzUsuńSłodziak kurde *,*
Zdenerwowała mnie ta baba, pierdolnięta jakaś.. a te sny Rose . Omfg. Nie mam slow. Jest tak idealnie ooooooo.
Mam nadzieje, ze Justin nie spierdzielil z więzienia bo to by sie wiązało z kolejnymi problemami, a tego nie chcemy hahah
O jejusku. Pobijasz tymi rozdzialami samą siebie. Nie moge.
Kooocham <3
Przeprasxam, ze tak pozno komentuje xx
true-big-love-jb.blogspot.com
red-sky-jb.blogspot.com
super ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny ! Genialny ! Boski! Czekam na nn <3 #muchlove
OdpowiedzUsuńJejciu kocham to i Cb <33 CUDO *.* czekam na nn xx
OdpowiedzUsuńJEZU DHFJDBDJSJ
OdpowiedzUsuńwrócił.
Znowu ją porwie?
Nie no raczej nie, co?
Jejkuuu.
Genialny.
@AyeAyeeJustin
Jezu!!! kocham, kocham, kocham!!!!! ;*
OdpowiedzUsuńTo jest boskie,.swietne i takie cholernie IDEALNE!!!!
Nie moge sie doczekać nastepnego!! ;D
@TheKlaudiaK ♥
Aaaaaaaaa jest mega ;) mam wrażenie, że on albo uciekł z więzienia, albo może ma jakąś przepustke, albo ktoś za niego wpłacił kaucje (tylko nie bardzo domyślam się kto to mógł być xd) ciesze się, że dodałaś rozdział i bardzo ładnie cię proszę o kolejny i to jak najszybciej bo wchodze tu codziennie i patrze czy coś jest i nie mogę się doczekać kolejnego a że w następnym tygodniu bd bez internetu to niecierpliwie się podwójnie xd jeszcze raz dzięki za rozdział. Kocham cię i to opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńNaprawdę dobry rozdział. Chyba najlepszy z tych wszystkich. :)
OdpowiedzUsuńNie nawidze cieeeee napisz kolejny bo oszaleje wspaniale piszesz perf 💕💕💕
OdpowiedzUsuńCo ja mogę powiedzieć nowego. Jak zawsze rozdział jest fanrastyczny, skarbie. Uwielbiam czytać to, co piszesz.
OdpowiedzUsuńCiekawe, jak teraz potoczy się życie Rose i jakie tam nastąpią zmiany. Co teraz będzie? Justin powrócił po takim czasie i właściwie to co on teraz myśli? Może znowu ją obserwował, albo zlecił to komuś, żeby wiedzieć, co się u niej działo przez te trzy lata. No, ona teraz kest juz dorosła i może sama podejmować decyzje. I czy ona nadal go kocha, bo on ją zapewne tak.
No nic. Pozostaje mi tylko czekać na kolejny, wspaniały rozdział ;*
black-tears-jb.blogspot.com
my-heaven-jb.blogspot.com
Justin! Justin? Justin...
OdpowiedzUsuńO, Matko... Skąd on tu... [?]
A jeszcze wracając trochę wcześniej... co do tej choreografki... to ja rozumiem, że można być jędzą, ale aż tak? -.- Jeszcze te plotki! Dziewczyny nie było, racja, ale skąd przypuszczenia, że straciła rytm, czy została zgwałcona...
Swoją drogą...
Justin...
Ja wiedziałam, że to jeszcze nie koniec! :D
Czekam nn ^^
Zapraszam do mnie na nowy ♥
among-the-people.blogspot.com
Świetne Loffciam to opowiadanie ;) :*
OdpowiedzUsuń