- Rose! Już blisko. Jestem przy Tobie, słyszysz? Proszę, odpowiedz. Rose.
- Będę tutaj cały czas. Kocham Cię.
***
Do moich uszu dotarły pierwsze dźwięki.. Maszyny. Pikającej maszyny, która jak się domyślałam, wskazywała aktywność mojego serca. Z lekką trudnością, ale jednak, uniosłam powieki ku górze, mrugając kilkakrotnie i dostosowując wzrok do ostrego światła, oraz silnie rażącego białością pomieszczenia. Z mojego gardła wydobyło się coś na rodzaj jęku połączonego z warknięciem. Suchość w gardle, niemal paliła jego przełyk, a nawilżenie go śliną, nic nie dawało. Gdy mogłam wreszcie dostrzec wszystkie detale, znajdujące się w pokoju, zrozumiałam, iż znajduję się w szpitalu.
Poruszyłam niezgrabnie ręką, wzdychając. Odzyskałam czucie w mięśniach, pomimo tego, że ruszanie nimi sprawiało mi nieco ból.
Drzwi nagle rozsunęły się automatycznie, a do sali wszedł ciemnoskóry lekarz z kilkudniowym zarostem , ubrany standardowo - w biały frak. Spojrzał na mnie wyniośle, a następnie szybkim krokiem zbliżył się do łóżka, wytężając wzrok i usilnie przypatrując się parametrom mojego serca.
- Witamy wśród żywych, panno Gonzales. - mruknął cicho, jednak na tyle, abym mogła jego słowa usłyszeć.
Nie odpowiedziałam ani słowem, wpatrując się w mężczyznę.
Odwrócił się głową w moją stronę, zapisując coś na swojej teczce, którą trzymał w ręku.
- Wygląda na to, że ostatnia kropla jadu, została z Ciebie usunięta. - uśmiechnął się grzecznie, posyłając mi uspokajające spojrzenie nr. 10
Zaraz po tym, podszedł do stolika na przeciwko, wyciągnął plastikowy kubeczek, nalewając do niego wody. Ostrożnie podał mi kubek, a ja przyłożyłam go do warg i przechylając ku górze, upiłam kilka łyków, czując, jak moje gardło znacznie się nawilża.
- Dziękuję.
- Wkrótce zrobimy testy na wykrywalność trucizny, jednak wydaje mi się, że wszystko powinno być w porządku.
- Ile spałam?
- Dwie doby.
Rozszerzyłam oczy, zaraz dorzucając.
- Przepraszam, za dość głupie pytanie.. Gdzie ja właściwie jestem?
- To nie jest głupie. - odparł, posyłając mi znaczące spojrzenie. - Jesteś w domu, Rose. Wreszcie w domu.
Te słowa, wzbudziły we mnie sprzeczne uczucia, jednak nie dane mi było wiele o tym wszystkim myśleć, ponieważ kraina Morfeusza wciągnęła mnie do siebie w najmniej spodziewanym momencie.
***
- Rose.. Rose, skarbie słyszysz mnie? - ton głosu wydawał mi się dziwnie znajomy, ba.. powiedziałabym nawet, że moje serce zareagowało na niego ściśnięciem. Przełknęłam głośno ślinę, uchylając powieki i napawając się obrazem.. mojej rodzicielki. Nie mówiąc nic, uniosłam dłoń, ścierając z jej policzka kilka słonych łez.
Ona natomiast, złapała niemal od razu moją rękę, całując ją.
- Ty żyjesz. - jej głos, był przepełniony wzruszeniem, jak i radością. Nie potrafiłam nic z siebie wydusić, jednak zmusiłam się do pokrzepiającego uśmiechu, co zdecydowanie odwzajemniła przez łzy.
- Dwa miesiące.. - szepnęła, a ja uniosłam się do pozycji pionowej, przyciągając jej głowę do swojej klatki piersiowej.
Moje serce biło w niewyobrażalnie szybkim rytmie. Nie potrafiłam określić uczucia, jakie mnie ogarnęło po zobaczeniu zmęczonej twarzy mojej mamy.
Tęskniłam, mamusiu. Pragnęłam wypowiedzieć te słowa na głos, jednak gardło było zbyt sciśnięte by wypowiedzieć cokolwiek. Zamiast tego, trwałam z nią w tak delikatnym uścisku, słysząc jej płytki oddech.
- Gdzie tata? - zapytałam cicho, a mama oderwała się ode mnie, spoglądając prosto w moje oczy. - W bufecie. Zaraz przyjdzie.
Pokiwałam głową delikatnie, odgarniając kosmyk włosów za ucho.
- Katherine..
- Mamo, miałaś tak do mnie nie mówić. - westchnęłam, przypominając sobie ile razy kłóciłyśmy się o takie błahostki. Mimo wszystko, dalej uparcie trwałam w swoim zdaniu.
- Przepraszam. - odparła, łapiąc moją dłoń.
- Wiemy co się stało. Policja nam wszystko powiedziała. - mruknęła, gładząc ją. Poruszyłam się niespokojnie, unosząc brwi ku górze.
- Ale jak to? Skąd oni to wiedzą?
- Justin Bieber wszystko powiedział policji, oraz przyznał się.
Jego imię wypowiedziała z obrzydzeniem, tak jak ja, gdy jeszcze go do końca nie znałam. Skręt żołądka przyprawił mnie o mdłości, gdy zrozumiałam, co tak naprawdę się dzieje.
Drzwi do sali automatycznie się otworzyły, a w progu stanęła rudowłosa kobieta ubrana w policyjny mundur.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale muszę porozmawiać z panną Rose Gonzales. - jej ostry ton mówił, że nie przyjmuje sprzeciwu dlatego też mama wstała, wychodząc z sali. Spojrzałam wyczekująco na policjantkę, splatając palce swoich rąk, razem.
- Słucham.
Rudowłosa wyciągnęła zza paska mały notes wraz z długopisem i usiadła na krześle obok łóżka.
- Rozumiem, że możesz nie chcieć odpowiedzieć, jednak muszę zadać te pytania. - zaczęła ostrożnie przypatrując się moim oczom. - Czy wiesz, gdzie znajdowałaś się przez ostatnie dwa miesiące?
- Nie wiem. - skłamałam, patrząc prosto w jej tęczówki, ani nie mrugając.
- Czy ten mężczyzna kiedykolwiek zrobił Ci krzywdę?
- Nie. - odparłam.
- Dlaczego odpowiadasz, jakby nic się nie działo?! Po coś do cholery musiał Cię porwać. Zastraszał Cię?
- Przepraszam, źle się czuję. Może pani wyjść?
Kobieta piorunującym wzrokiem, wstała dumnie unosząc głowę ku górze i odwracając się do mnie plecami i wychodząc bez żadnego pożegnania.
***
Gdy tata wyładował wszystkie moje rzeczy w salonie, spojrzał na mnie poważnie.
- Rozprawa sądowa jest za tydzień. Musisz się do niej przygotować.
- Wiem, tato. - odpowiedziałam, czując, jak bardzo źle się z tym czuję. No, bo.. Jak ja temu wszystkiemu podołam? Jak spojrzę mu po raz kolejny w oczy, po tym wszystkim?
Tydzień później.
Więc to dziś. Dzisiaj ubiorę się w czarną, obcisłą sukienkę sięgającą mi do kolan. Włożę czarne szpilki, a w ręce będę trzymać czarną kopertówkę. Włosy upnę w dokładnego koka, nie pozostawiając ani jednego, wolnego kosmyka. Wejdę do wysokiego budynku z napisem " Sąd Rejonowy", a u mojego boku będzie stała moja mama ubrana w czarne, eleganckie spodnie dzwony, oraz białą koszulę zapiętą na ostatni guzik. Mój ojciec będzie rozmawiał w kącie korytarza z oskarżycielem, ustalając jeszcze jakieś szczegóły i dopilnowując całego przebiegu wydarzeń. Usiądę z rodziną na ławie, przed salami, czekając na wezwanie. W powietrzu będzie unosić się woń eukaliptusów, charakterystyczna dla tego typu pomieszczeń. Nerwowo będę skubać skórki swoich paznokci, a mama będzie zwracać mi co jakiś czas uwagę. Ciągle będzie pytać, czy wiem co mam powiedzieć, a ja wtedy będę kiwać głową, chodź wcale nie będę tego pewna.
- To on! - krzyknę na tyle głośno, iż na mnie spojrzysz. Ale ja nie odwzajemnię tego spojrzenia. Będę ostro wpatrywać się w punkt przed sobą. - To on mnie uprowadził. Zgwałcił mnie kilkukrotnie i pobił! Byłam trzymana w ciemnym pomieszczeniu, znęcał się nade mną psychicznie. Nie było dnia, żebym nie płakała. Ten człowiek, stał się moim strachem. Codziennie modliłam się o pomoc.
Będziesz spoglądać na mnie zszokowany. Wstaniesz, będziesz próbował zaprzeczać, jednak nikt Ci nie uwierzy. Ja wciąż nie będę na Ciebie patrzeć. Sąd uzna to, za objawy lęku przed Tobą. Ty nie będziesz w stanie nic zrobić i opadniesz na sztywne krzesło, chowając twarz w dłoniach.
Zdecydowanie tak widziałaby to moja mama.
Mogę też również postąpić inaczej. Stanę przy barierce, wpatrując się w czubki swoich butów i zacznę mówić.
- Nigdy nie zrobił mi krzywdy. Zawsze był przy mnie, dbał o mnie i opiekował się mną. Czułam się przy nim bezpiecznie i nigdy nie dawał mi odczuć strachu. Mimo tego co zrobił, nie powinien się tutaj znajdować. Nie zasługuje na taki los.
Będziesz na mnie patrzał zszokowany, ale zarazem uśmiechnięty. To zdecydowanie to, co chciałbyś usłyszeć.
- Był moją podporą w ciężkich chwilach. Nie powinien się tutaj znajdować.
Muszę to przemyśleć.
Będziesz na mnie patrzał zszokowany, ale zarazem uśmiechnięty. To zdecydowanie to, co chciałbyś usłyszeć.
- Był moją podporą w ciężkich chwilach. Nie powinien się tutaj znajdować.
Muszę to przemyśleć.
Teraz stoję przed salą sądową. Czekam na wejście, a Ty siedzisz tam w środku i myślisz. Myślisz o mnie. O tym, co się stało i o tym co powiem.
A ja powiem prawdę.
I wtedy wszystko się rozpocznie. I nie będzie odwrotu.
Powiem im o tym, jak wsypałeś narkotyki do mojego alkoholu, podstępem dając mi go wypić. Powiem, jak obudziłam się naga w Twojej sypialni, będąc przerażona i wystraszona. Usłyszą, jak bardzo nienawidziłam Cię na początku. Jak kłamałeś na temat moich rodziców. Bo kłamałeś. Mimo tego, jak się zachowywali, oni wciąż mnie kochali..
Powiem im, jak się Ciebie bałam wtedy, na dachu. Lub wtedy, gdy przyłapałeś mnie na szukaniu telefonu. Jak ścisnąłeś moje nadgarstki, albo, jak niemal przez Ciebie upadłam. Powiem, jak miewałe swoje ataki. Tak, jak wtedy, gdy przeszukiwałam książki i podniosłam na Ciebie dłoń.
Nie będziesz się odzywał.
Nie będziesz się odzywał.
I gdy według Ciebie, wszystko będzie stracone, zacznę opowiadać o Twojej drugiej stronie.
O tym, jak znalazłeś mnie na środku pustyni, po nieudolnej próbie ucieczki. O tym, jak opiekowałeś się mną i troszczyłeś się o wszystko, aby było ze mną w porządku. O tym, jak gładziłeś moje włosy w czasie gorączki. Jak czule spoglądałeś w moje oczy, trzymając moje dłonie. Jak ukazałeś mi swój ogród pełen róż, zrobiony tylko dla mnie. Jak rozśmieszałeś mnie w każdej sytuacji i o tym, jak sprawiałeś, że na mojej twarzy trwał ciągle uśmiech. O tym, jak głaskałeś Bryzę by się uspokoiła. Jak przemawiałeś do niej spokojnym głosem.
Na sam koniec odtworzę im obraz, jak dzielnie biegłeś obok konia, abym została dostarczona do szpitala. Pokażę im Twoją zawziętą minę i powiem im, jak bardzo walczyłeś o moje życie. Opowiem, jak rozmawiałeś ze mną, abym nie zasnęła. Jak zapewniałeś, że zrobisz wszystko, abym żyła.
Opowiem, jak zakochałam się we własnym porywaczu.
Przeczytasz ten list po rozprawie i prawdopodobnie, nie będzie on miał już tak wielkiego znaczenia. Chcę tylko podziękować, za to, jak wiele dla mnie zrobiłeś. Pokazałeś mi świat z perspektywy tak dobrego, a zarazem znajdującego się na złej drodze człowieka. Pokazałeś piękne róże, kwitnące w ogrodzie i zaufanie do przyjaciela, którym wcale nie był człowiek, lecz zwierze.
Pokazałeś mi miłość, która.. Nie miała prawa przetrwać. Która nie powinna mieć początku.
Pokazałeś mi miłość, która.. Nie miała prawa przetrwać. Która nie powinna mieć początku.
Przestaję już pisać długopisem, w końcu muszę to przerwać, chodź wcale tego nie chcę. Naprawdę nie chcę. To już koniec, Justin. Zapomnij o mnie, a ja zapomnę o Tobie.
Nie będzie to proste, wciąż na ubraniach czuję Twój zapach. Każdy kiedyś musi przezwyciężyć słabość. Ja robię to właśnie teraz. Bo jesteś nią Ty, Justin..
Kocham Cię.
Nie będzie to proste, wciąż na ubraniach czuję Twój zapach. Każdy kiedyś musi przezwyciężyć słabość. Ja robię to właśnie teraz. Bo jesteś nią Ty, Justin..
Twoja Rose.
***
- Sąd skazuje Cię na osiem* lat pozbawienia wolności. Sprawę uznaję za zamkniętą.
* Zdaję sobie sprawę, że jest to baaaardzo niski wyrok, jak na takie przewinienie, jednakże musiałam skrócić tą karę, aby powstała część druga. :D
Na 2 połowę musicie jeszcze troszkę poczekać, ponieważ muszę dokładnie wszystko przemyśleć.
Cholernie wzruszył mnie list Rose do Justina. Płakałam podczas pisania.
Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie. :) Następny rozdział za tydzień!
Dziękuję!
***
- Sąd skazuje Cię na osiem* lat pozbawienia wolności. Sprawę uznaję za zamkniętą.
Koniec części pierwszej.
______* Zdaję sobie sprawę, że jest to baaaardzo niski wyrok, jak na takie przewinienie, jednakże musiałam skrócić tą karę, aby powstała część druga. :D
Na 2 połowę musicie jeszcze troszkę poczekać, ponieważ muszę dokładnie wszystko przemyśleć.
Cholernie wzruszył mnie list Rose do Justina. Płakałam podczas pisania.
Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie. :) Następny rozdział za tydzień!
Dziękuję!
Ten rozdział zszokował mnie kompletnie. Nie wiem co powiedzieć, poza tym że jest genialny. O matko nie mogę uwierzyć, że Justin się przyznał. Już nie mogę się doczekać 2 części. Matko, jak ja wytrzymam ten tydzień? xx
OdpowiedzUsuńineedangelinmylife.blogspot.com
boże przeczytałam tą książkę i ryczałam ale teraz nie mogę się uspokoić kocham cię<3
OdpowiedzUsuńOmfg.. no mowilam ze nas czyms zaskoczysz, tak samo jak ty wzruszylam sie czytając list, boziunku.. tak ske balam gdy przeczytalam cytat na asku, jezusku malo co nie mialam zawalu.. a tu prosze, mimo wszystko nie moglam w to uwierzyc, ze jednak Justin trafi do wiezienia.. jezuśkuu.. juz chce drga cz. Bo wiem ze bedzie rownie niesamowita jak ta... ja pierdolę....
OdpowiedzUsuńTwoj talent mnie zadziwia, jestes niesamowita. To jak wszystko opisujesz, aten list ? Omfg cudoo !
Kocham cie i czekam na cz. 2
true-big-love-jb.blogspot.com
red-sky-jb.blogspot.com
Jeju, to jest przecudowny rozdział.
OdpowiedzUsuńI te uczucia znowu do mnie powróciły, tak samo jak w książce, znowu się popłakała ale jednocześnie uśmiechnęłam, bo w przeciwieństwie do książki tu będzie 2 część z czego ogromnie się cieszę. To jest cudowna historia :) Nie mogę się już doczekać. ten list jest tak pięknie napisany .....ugh i znowu mi się płakać chce. Chyba mi jeszcze ta książka nie przeszła haha Już sobie to wyobrażam jak spotkają sie po latach czy jeszcze coś innego. Trzymasz mnie w wielkiej niecierpliwości. Jak ja mam tu wytrzymać tydzień?! Ale dla takiego opowiadania warto. Jak myślę sobie co czuję Justin to mi przykro :c Musi to przeżywać, 8 lat... Szczerze to spodziewałam się coś z 3 haaha Nawet myślałam że w realu dają tak mało za porwanie. Widocznie nie jestem dobrze poinformowana. Kochanie życzę duużo weny, pisz jak najlepiej o ile to możliwe bo już piszesz genialnie :)
CUDO !! Jak to 8 lat ??? Aż sie popłakałam takie wspaniałe.|Dopiero za tydzień ?? Błagammmm dodajj wcześniej !!! ♥
OdpowiedzUsuńsuper ;)
OdpowiedzUsuńRyczę i nie mogę przestać jesteś niesamowita kocham cię lady♥
OdpowiedzUsuńO kurwa.....8 lat?!?! dziewczyno on będzie wtedy taki stary xd
OdpowiedzUsuńB.O.S.K.I. *.* Czekam na drugą część :) @BieberSelWorld
heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com
Kocham to .! Kocham poprostu ! :* i czekam ;>
OdpowiedzUsuńWooooow, żebyś Ty mnie widziała, podczas czytania tego rozdziału. Wiem, że powinnam powiedzieć, że mam oczy jak pięciozłotówki, ale moje są wręcz jak dziesięciozłotowe banknoty, chociaż wiem, że to wyrażenie jest bez sensu. Normalnie doznałam szoku, kiedy przeczytałam, że ona jest w domu, u siebie, a do sali weszła jej mama. Cholera, nie spodziewałam się tego. Jestem tak strasznie ciekawa, co robi i myśli teraz Justin. Pewnie myśli o Rose i swoich uczuciach do niej. Kurcze, ta część z prologu mnie tak poruszyła, bo o ile dobrze pamiętam, właśnie ją tutaj zawarłaś. A list... Brak słów po prostu. To było piękne, jak to wszystko, jak jej uczucia ubrałaś w słowa. To na prawdę niesamowite, jakbyś to Ty została porwana i przeżyła taką historię, a później opusywała własne przeżycia i emocje. Nie wiedziałsm ns początku, że to list. Dopiero w momencie, kiedy Rose to napisała, wszystko do mnie dotarło. I jeszcze na dole to małe, skreślone "Kocham Cię"... Piękne. Jestem strasznie ciekawa, czy on ucieknie z więzienia, czy będzie przesunięcie w czasie. A co do wyroku, on wcale nie jest skrócony. Owszem, on ją porwał, sle nie zrobił jej praktycznie żadnej krzywdy, dlatego sędzia spokojnie może wydać taką karę, ponieważ Rose nic się nie stało. Jeszcze raz, przepiękny rozdział i z niecierpliwością czekam na kolejny, a dodatkowo, jeszcze raz chciałam Cię przeprosić, że nie skomentowałam poprzedniego, ale nie zdążyłam. Przepraszam, mam nadzieję, że się nie gniewasz ;*
OdpowiedzUsuńblack-tears-jb.blogspot.com
my-heaven-jb.blogspot.com
Koniec części pierwszej? No helooooł, jak to?! :( Ja nie przeżyję bez Ciebie ani dnia. Musisz pisać, już teraz, kolejną część Disappearance, bo się normalnie powieszę. Musiałaś widzieć moją minę jak nagle na sali pojawiła się matka Rose. Normalnie aż słyszałam jak moja szczęka uderzyła o dywan, haha. A Justin, cóż.. osiem lat w więzieniu. Powinni jednak wysłuchać Rose, dać jej dojść do głosu. Mimo wszystko sędzia będzie mógł potraktować jej słowa jako kłamstwo, uznać, że Justin kazał jej tak mówić. Ale Nasz Justin tego nie zrobi, on nie jest taki! :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną część z niecierpliwością i mam nadzieję, że nadejdzie ona bardzo szybko!
Trzymaj się, Kochana! ;*
www.love-choice.blogspot.com
<3
OdpowiedzUsuńJasne ze cię nie opuszcze kochanie , trzymaj sie i powodzenia . Pozdrawiam xx
OdpowiedzUsuńP.S nie mogę doczekać się części 2 :** xx
Cudowny rozdział nie spodziewałam się takiego końca,ale jest cudowny.Masz na prawdę wielki talent i potrafisz to wykorzystać.Ciekawo co wymyślisz w części 2,w końcu jak Justin wyjdzie będzie już trochę stary więc jestem ciekawa czy ucieknie czy zrobisz przeskok w czasie.Mam również nadzieję,że w drugiej części się spotkają i będą razem zdając sobie sprawę,że się kochają. Życzę ci mnóstwo wenny kochana i pomysłów <3 Kocham twoje opowiadanie ♥♥♥♥3
OdpowiedzUsuńOmg kocham cie dziewczyno :*:*:* pisz drugą część, bede czekać :)
OdpowiedzUsuńAww to opowiadanie od samego początku, do ostatniej kropki w tym rozdziale był cudowne! I nie mogę uwierzyć w to, ze już się skończyło. Śledziłam każdy rozdział mimo, iż nie komentowałam zbyt często, za co przepraszam. Ale obiecuję, że nadrobię to w następnej części :* List Rose do Justina jest przepełniony tyloma emocjami, że sama się wzruszyłam o mało nie płacząc przy monitorze :o Jesteś niesamowita!
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na kolejną część i mam nadzieję, że i tam bedziesz mnie informowała na TT @TinyDrug . Bardzo mi na tym zależy.
Życzę Ci wszystkiego co najlepsze i oczywiście weny na kolejną część! :* :*
WOW *.*
OdpowiedzUsuńBoskii nie mogę się doczekać na drugą część!!Cudowny dodawaj szybkoo nn :**
boże dlaczego on nie zrobiła czego w tym sondzie? jejku :( następny!
OdpowiedzUsuńWooow ten blog to jest woow nie umiem opisać jest super bardzo oryginalne ;) no i czekam na część drugą :D
OdpowiedzUsuńWow!. Nie wiem co powiedzieć, ten blog jest genialny!! Nie wierze, że Justin to powiedział, awwwwwe. Już nie mogę się doczekać 2 części. :-D ♥
OdpowiedzUsuń@TheKlaudiaK
Rose żyje! - moja pierwsza histeryczna reakcja.
OdpowiedzUsuńJakie kurwa Justin został zatrzymany?! - moja druga histeryczna reakcja.
Osiem lat?! - moja trzecia histeryczna reakcja.
Na litość boską! Ja minuty nie potrafię przesiedzieć sama, dajmy na to, w ubikacji, a co dopiero w zimnej celi.
(W sumie to nie wiem, jak te cele więzienne wyglądają... i raczej nie chcę wiedzieć)
Boże Przenajświętszy! Idę czytać dalej xd