- Cś.. Błagam Cię, nie bój się mnie. - szepnął, układając delikatnie moje ciało na moim łóżku, oraz przyklękając przede mną. Jego dłonie znajdowały się na moich udach, co bardzo mnie dekoncentrowało. Co ja w ogóle pieprzę?! Justin tu jest! TO mnie MOŻE dekoncentrować.
Zadrżałam pod dotykiem chłopaka, nie potrafiłam opanować szoku. W jednej chwili wszystkie momenty, gdy upadałam po zamknięciu go w więzieniu, błysnęły przed moimi oczyma. Wszystkie sny i wszystkie nieprzespane noce.Trzy lata życia, które praktycznie.. zmarnowałam, przechodząc depresję po jego zniknięciu. I co? Pojawia się? W ogóle, jak to wszystko jest możliwe?
Moje serce zabiło szybciej, gdy podniósł głowę i spojrzał prosto w moje oczy. Czekoladowa fabryka, której tak dawno nie widziałam uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą. A uczucia jakie w nich zobaczyłam, po prostu zwaliły mnie z nóg i gdyby nie fakt, że siedziałam pewnie teraz słaniała bym się na nogach.
- Justin.. - szepnęłam, nie odrywając wzroku od jego oczu. Czułam, jak hipnotyzuje mnie pod wpływem ich emocji. Przełknęłam głośno ślinę, przymykając powieki i biorąc głęboki oddech.
- Zostałem wypuszczony za dobre sprawowanie. - mruknął, a ja na ten dźwięk ponownie spojrzałam na szatyna. Przejechał opuszkami swoich palców do kolan, a następnie wstał, odwracając się przodem do okna. Przez chwilę grzebał w spodniach, a następnie wyciągnął z nich paczkę papierosów. Uprzednio zapalając szluga, wsunął go do ust, zaciągając się możliwie jak najwięcej nikotyną.
Wywal go z tego pokoju wreszcie.
- Wyjdź stąd. - warknęłam niepewna swoich słów. Sprzeczne uczucia walczyły w moim ciele, próbując wygrać tę walkę, jednak zawsze wygrywał mózg.
- Rose.. - zaczął, odwracając się i wyrzucając połowę papierosa przez okno, które wcześniej otworzył.
- Wyjdź.
Pokręcił przecząco głową, a ja dopiero teraz zwróciłam uwagę, jak bardzo się zmienił. Przez trzy lata, jego ramiona nabrały znacznie więcej tkanki mięśniowej, chodź nie przesadnie, a jego rysy twarzy zdawały się być bardziej wyostrzone, co nadawało mu dość groźnego, powiedziałabym, gangsterskiego wizerunku. Jego czekoladowe tęczówki, wydawały się być jeszcze bardziej czekoladowe, co mnie onieśmielało. Na odkrytym przez bokserkę ramieniu, widniała delikatna blizna. Ubierał się wciąż tak samo, a mianowicie luźno, więc ta cecha pozostała w nim odkąd ostatni raz go widziałam.
Smutne, przygnębiające oczy przewiercały moją duszę od środka, a ja miałam ochotę krzyczeć i wrzeszczeć, a potem rzucić się na niego, oraz objąć go w swoich małych ramionach. Chciałam mu powiedzieć, żeby już nigdy mnie nie opuszczał, chciałam go pocałować i poczuć, czy smak jego ust wciąż jest taki sam. Jednak zamiast tego, stałam sztywno wpatrując się w jego twarz i próbując z niej cokolwiek odczytać.
Ponownie schował chwilowo dłoń w kieszeni swoich luźnych dresów w kroku, a następnie wyciągnął z nich jakiś pogięty papier. Rozwinął go, przez chwilę wpatrując się w tekst. W jego tęczówkach rozbłysły łzy, a następnie zamrugał kilkukrotnie. Podsunął mi pod nos kartkę.
Zmarszczyłam brwi, wzdychając głośno. Pochyliłam się nad pismem, po chwili rozumiejąc. Zadrżałam delikatnie, ponieważ poczułam jego ciepły oddech na karku.
- Wciąż go masz. - szepnęłam, starając się jak najmniej ujawniać. Chroniłam się za barierą obojętności, którą starałam się wybudować, przez cały ten czas, jednakże.. Teraz wiem, że nie była na tyle silna, aby zachować buzujące we mnie uczucia dla siebie. Poczułam piekące łzy pod powiekami. Czytając kawałek swego listu, czułam, jak coraz mocniej zaciskam zęby w środku.
Wszystkie te uczucia były szczere, pisałam to z serca i być może fakt, że on dalej trzymał ten list przy sobie dodawał mi nieco otuchy.
- Co w związku z tym? - mój głos drgał, gdy on sam przewiercał mnie stalowym wzrokiem. Ewidentnie czekał na coś, jednak ja sama nie wiedziałam na co. Spojrzałam w dół na swoje buty, tym sposobem zasłaniając twarz włosami.
- Wróciłem tu, ponieważ Cię kocham. - szepnął, dotykając palcami mojego podbródka oraz unosząc go ku górze. Przez chwilę nasze spojrzenia się spotykały jednakże w tamtym momencie nie potrafiłam go utrzymać dłużej nić dwie sekundy.
- To prawda? - zapytał, a ja uniosłam brwi ku górze.
- To, co pisałaś w liście..
- Justin, wyjdź. - warknęłam, odpychając go od siebie. Dopiero teraz zauważyłam, że stał niemal wbijając mnie do ściany.
- Powiedz mi tylko tyle.
- Odejdź. - walczyłam z własnymi uczuciami, walczyłam z tym, aby nie otworzyć przed nim serca i przestać, udawać, jedna to nie było proste.
- Jeżeli to nie prawda, odrzuć mnie teraz. - mruknął, kładąc dłonie na moich biodrach. Spanikowana, pod wpływem jego dotyku zesztywniałam, czując jak cholernie go pragnęłam. Mimo wszystko, chciałam zachować dystans i niezgrabnie ułożyłam dłonie na jego klatce piersiowej, by go odrzucić, jednakże nie zdążyłam tego zrobić. Szatyn gwałtownie przyciągnął mnie do siebie, łącząc nasze usta w pocałunku. Stałam zesztywniała, nie odpowiadając na to. Położył dłoń na moim policzku, gładząc go kciukiem. W moim brzuchu trwała właśnie trzecia wojna światowa, a serce biło jak oszalałe, gorzej niż podczas koszmarów sennych. Nie potrafiłam się opanować, więc zaczęłam poruszać wargami w jego rytmie, potęgując uczucie spełnienia. Łapczywie wsunęłam dłoń w jego włosy, ciągnąc za ich końce.
Tak cholernie tęskniłam.
Przycisnął mnie do ściany, kładąc ręce po obu stronach mojej głowy. Ponownie musnął moje usta przejeżdżając językiem po dolnej wardze. Nim jednak zdążyłam się zorientować, jego język pieścił delikatnie moje podniebienie, a on sam położył dłoń na moim biodrze. Czułam, że wkłada w to całego siebie, być może to sprawiało, że czułam się.. szczęśliwa. Tak jak kiedyś. Przy nim.
W tej chwili wydawałoby się, że wszystko już będzie idealnie..
- Justin.. Justin proszę, przestań. - wyszeptałam, podnosząc wzrok i wpatrując się w jego twarz. Mimo, iż rysy chłopaka się rozluźniły, wciąż nie szczędził słów.
- Jesteś zbyt ciekawską suką. - mruknął, posuwając się krok w moją stronę, a ja tym samym robiąc krok w tył. Poczułam pod stopą coś o dziwnym kształcie, a następnie upadłam.
- Justin, dlaczego nie chcesz odpowiedzieć? - szepnęłam, kładąc dłoń na jego ramieniu. Odwrócił w połowie głowę, zarzucając klatką piersiową i tym samym strzepując moją rękę. Odwrócił się w moją stronę, a ja zauważyłam, iż jego oczy błyszczą ciemnością. Nastąpił niemal na mojego buta, tak się poruszając, że znajdowałam się teraz o krok od przepaści, stojąc tyłem. Otworzyłam usta ze zdziwienia, wydając z siebie jęk strachu.
- Jeżeli omijam jakiś temat. - zaczął, łapiąc moje nadgarstki i mocno zaciskając na nich swoje ręce. - To oznacza, że nie masz go kontynuować. - syknął, a ja poczułam delikatne łzy kujące mnie w oczy, ze względu na mocny zacisk moich nadgarstków.
- Justin, to boli..
W jednym momencie, moje serce zakuło. Nie potrafiłam tak.
Odepchnęłam go gwałtownie, czując jak wzrasta we mnie wściekłość. Wrócił i wyobraża sobie, że co? Że będzie pięknie? Nie! Nie jest pięknie. Porwał mnie. Rozkochał, zachowywał się, jak dupek, a następnie trafił do więzienia na trzy lata i czego on teraz chce?!
Ciebie. Chce Ciebie.
Justin wpatrywał się w moje oczy zszokowany, jednocześnie również niepewny. Oddychał szybko, zresztą nie tylko on.
- Wynoś się. - warknęłam,kładąc dłoń na jego ramieniu i odpychając w tył. - Wynoś się i nie wracaj.
Szatyn cofnął się kilka kroków w tył, a jego twarz wyrażała ból. Ale czego on oczekiwał? Życie to nie jest bajka. Ja nie jestem księżniczką, a on nie jest księciem i nie ma pierdolonych happy end'ów. To jest rzeczywistość, a on zachowywał się, jakby w ogóle o tym nie wiedział.
Wpatrywałam się, jak otwiera okno, oraz przerzuca nogi przez parapet.
- Kocham Cię, Rose. Przez cały ten czas kochałem. - szepnął, a wiatr rozwiał jego postawione włosy. - Nie było dnia, żebym o Tobie nie myślał.
Zagryzłam wargę i czułam, jak osłaniam się szklaną barierą, skraplającą się w oczach.
- Codziennie rozmyślałem, co właśnie teraz robisz i jak wyglądasz. Jak wpłynęło na Ciebie to wszystko. Jak się teraz czujesz. - drżał, widziałam to, chodź siedział na oknie tyłem do mnie. Przez chwilę panowała cisza, a ja wręcz słyszałam szaleńcze bicie jego serca.
- Jesteś moją drugą połową, Kath. Pamiętaj o tym.
Następnie zniknął, skacząc w dół i lądując bezpiecznie na nogach. Przełknęłam głośno ślinę, a jego głos niósł się po mojej głowie, powtarzając wszystkie słowa w kółko i w kółko i w kółko.
- Ja Ciebie też kocham.. - szepnęłam, wychylając się przez okno. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, a ja sama zacisnęłam powieki.
- Ale nigdy nie będziemy do siebie należeć. To zbyt trudne.
Pozostawił mnie ponownie samą w pokoju. Wokół unosił się zapach jego mocnych perfum.
__________________
No, kochani tutaj typowy moment Justin&Rose. Co sądzicie o reakcji Rose, na widok chłopaka? Moim zdaniem Justin źle to rozegrał. Rose ma rację, przecież to, że wróci po latach nie wymaże tego, co jej zrobił wtedy w Australii.
Przepraszam, że tak długo czekaliście.. Naprawdę staram się ze wszystkich sił <3
Za to, widzę.. Że naprawdę mam dla kogo pisać. 36 osób skomentowało ostatni rozdział.. 23 tysięcy wyświetleń! Jesteście niemożliwi! W życiu nie przypuszczałabym, że kogokolwiek zainteresują moje wypociny, wypadające naprawdę szaro przy innych autorach.
Cholernie Wam dziękuję! Kocham Was!
Polecam:
-http://black-tears-jb.blogspot.com/
-love-choice.blogspot.com-among-the-people.blogspot.com
-www.all-your-secrets.blogspot.com
-http://the-last-love-jb.blogspot.com/
-http://tattooed-life.blogspot.com/
Do następnego ;*
ask: LoveMeKissMeeee .
Rozdział boski :) Dobrze że mu od razu nie wybaczyła xd
OdpowiedzUsuńCzekam nn <3
~heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com
o mój boże, nie wiem co powiedzieć sdfrgthyujhubvcdxzsw @Swag_on_Bieebs
OdpowiedzUsuńCudo <3
OdpowiedzUsuńNie wiem co powiedzić kochanie, świetny rozdział, normalnie nie mg.
OdpowiedzUsuńTroche sie nie dziwie Rose, alee. Jak mogla go wyrzucic, choleeeera!
A on o jaaa. :c powiedzial tak slodko, ze ja kocha, ze myslal o niej. Jaa.
Oni przeciez sa dla siebie idealni, najlepsi, wspaniali. O jaaaaaa
Umieram, oni musza znowu byc razem, oni musza, bomasakra.
Cale szczescie, ze go wypuscili z tego wiezienia, a nie ze sam spieprzyl, bo juz sie balam.
Jestes tak niesamowita autorka, powinnas wydac ksiazke, bo na 100 % ja bede ja miec!
Jak mozesz twierdzic ze to sa wypociny.?! No jak? Nie ma nic bardziej idealnego od twoich blogow, sawspaniale i swietne i najlepsze kochana xx
Koochamcie i ju czekam na nn x
true-big-love-jb.blogspot.com
red-sky-jb.blogspot.com
super ;)
OdpowiedzUsuńKocham Twoje opowiadanie ♥ Jestem w nim po uszy zakochana, jak Justin w Rose :D
OdpowiedzUsuńWiem, że Jus wyrządzał jej krzywdę, że ją wyzywał, że ją porwał... Ale przecież były też dobre momenty ;c
Tak mi go szkoda. Wyobrażam sobie co czuje Rose, ale jednak uważam, ze powinna dać mu szansę ;(
Twoje rozdziały to wcale nie są wypociny! Nawet nie waż się tak mówić!
Czytałeś moje? xd Chryste...
Czekam na następny, kochana ♥
among-the-people.blogspot.com
Na wstępie chciałam z całego serca podziękować za polecenie mojego bloga w notce pod rozdziałem. Mam nadzieję, że ktoś z kręgu Twoich czytelników skusi się na przeczytanie go. Po drugie zauważyłam, że naprawdę piszesz coraz lepiej! Idealnie dobierasz każde słowo, po prostu miazga na całego.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem czy Rose wybaczy Justinowi. Przecież on ją kocha. Matko, tyle emocji. :D
Czekam na następny z ogromną niecierpliwością!
Świetny rozdział dziewczyno!!!
OdpowiedzUsuńJesteś najlepsza :-*
Czekam na next :-D
@TheKlaudiaK
Kocham to następny inaczej musi my wybaczyć ♡♡ tacy idealni ♥♥♥
OdpowiedzUsuńKocham to <3
OdpowiedzUsuńPierwsza czesc bardzo przypomina ksiazke `uprowadzona` :) ale i tak zajebisty xd/kinia
Cudownie cudownie cudownie. Jeju jestem ciekawa jak to się wszystko między nimi potoczy. Rose dobrze zareagowała. Ja pewnie zrobiłabym to samo. Ale to jak Justin wyznawał jej miłość było takie fsnvljkcxdxn. Czekam na nn i weny życzę ;**
OdpowiedzUsuńperson-who-changed-my-life.blogspot.com
to było świetne / sirbizxzle
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się.
OdpowiedzUsuńSzkoda mi Justina
Ale szkoda mi też Rose.
Jestem rozdarta.
Co Ty ze mną robisz? :)
Świetny rozdział.
@AyeAyeeJustin
Świetny! Czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńŚ.W.I.E.T.N.Y !!!!
OdpowiedzUsuńHshsbsjssjdjdbb zaczęłam dziś dopiero czytać to opowiadanie, ale mogę powiedzieć z ręką na sercu, że się w nim zakochałam <3 !
OdpowiedzUsuńSuper, czejam na nn :)
OdpowiedzUsuń