Rose's POV.
Wiem, że tego chcesz.
Nie, nie prawda, stul pysk. Nie kłam, przecież jestem Tobą. Może trochę.
Już wtedy w parku Ci się podobał.
Dlaczego zawsze masz rację?
- Justin.. - mruknęłam, kładąc ręce na jego klatce piersiowej i lekko go odpychając, jednak sam fakt, że siedziałam na jego kolanach, był nieco krępujący i nie potrafiłam się odsunąć. Jego ręce ściskały delikatnie moje biodra, a ja przysłoniłam twarz włosami. Nie na długo jednak, bo po chwili, uniósł mój podbródek, skierowując go ku oczom. Zatopiłam się w tym oceanie czekolady, nie wiedząc, jak bardzo pragnęłam spotkania się z jego wargami. Co dziwne, jego oczy były pełne obaw, zmęczenia i lekkiego stresu. Zmarszczyłam brwi, gdy na jego czole pojawiła się zmarszczka, dodająca mu kilka lat więcej.
- Powiedz mi, Kath.. Czy Ty dalej się mnie boisz? - zapytał cicho, a jego usta stanęły w prostej linii. Wzdrygnęłam się.
- Nie, już nie, Justin. - odpowiedziałam, posyłając mu pokrzepiający uśmiech.
- A nienawidzisz mnie? - zadał kolejne, nie spuszczając oczu z moich tęczówek. Tutaj chwilę się zastanowiłam. Tak. Zrobił to. Porwał mnie i zabrał część mojego życia. Ale, czy żałuję tych momentów, które z nim przesiedziałam? Tego czasu? Nie. Jestem tego pewna. Pokazał mi tą część życia, której nie znałam, mianowicie, bez zamartwiania się co będzie jutro. Bez zbędnych problemów, jakimi byli moi rodzice. Życie, jakiego zawsze chciałam doświadczyć.
- Nie nienawidzę Cię Justin.
- Więc, czy jeśli zrobię, to.. Czy przerwiesz? - padło kolejny pytanie, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, jego dłoń, dotknęła mojego policzka, przysuwając moją głowę do niego. Nie wiele później, złączył nasze wargi w niesamowitym, pełnym emocji pocałunku. Gdy nasze usta, zetknęły się, poczułam, jakby nagle dwa światy znalazły w sobie punkt wspólny. Mój brzuch nie wytrzymywał, ciągłego wybuchu motylów, dlatego też, mój oddech przyśpieszył, gdy przycisnął nasze ciała, nie pozostawiając między nami ani jednej szpary. Nasze klatki piersiowe pracowały w niesamowitym tempie, podczas gdy usta, wciąż pozostawały ze sobą "splecione". Justin nie czekał na moje pozwolenie i wręcz brutalnie jego język znalazł się przy moim, walcząc o dominację. Nie potrafiłam określić, dlaczego tego chciałam. Fakt, że mi się podobał, tu nie wystarczał, on po prostu był osobą, której zaczynałam ufać i chodź w środku mnie to przerażało, nie miałam zamiaru tego kończyć. Wręcz przeciwnie.
Położyłam dłonie, na jego szyi, oplatając go. Chłopak, wsunął ręce pod moje nogi, a ja owinęłam je wokół jego bioder, dociskając nasze miejsca intymne do siebie. Szatyn podniósł się, nie przerywając pocałunku i zaczął iść w kierunku sypialni.
Nie przeszkadzało mi to, chodź wiedziałam czym to grozi. Byłam po prostu w transie, jego usta działały, jak narkotyki. Nie chciałam tego przerywać, lecz być ciągle przy nim.
Pewnie uznasz to za dziwne, ale ja naprawdę mu ufałam. Nie wiem kiedy zdążył to zrobić, po prostu sprawił, że poczułam się dobrze w jego towarzystwie i może właśnie dlatego chciałam, aby ten pocałunek trwał wiecznie.
Chłopak najdelikatniej, jak mógł ułożył mnie na swoim łóżku w sypialni, nie przerywając muskania moich warg. Jego ręce chwyciły krańce mojej koszulki i zaczęły ją ściągać, a ja wychyliłam się lekko, aby mu w tym pomóc. Czy tego chciałam? Chyba tak.
- Taka drobna. Taka piękna. - westchnął cicho, oglądając mój nagi brzuch, oraz piersi w staniku, swoimi głodnymi oczami. Przejechał dłońmi po moich wcięciach w talii, a następnie pochylił się i zaczął składać mokre pocałunki od dołu mojego brzucha, do piersi, a gdy do nich dotarł, wsunął ręce pod moje plecy i spojrzał niepewnie w moje oczy.
- Zrób to. - szepnęłam, zagryzając pożądliwie wargę. Justin przymknął powieki i odczepił mój stanik, zsuwając go ze mnie. Ponownie pochłonął moje ciało, ale szczególnie piersi, swoimi oczami, a następnie chwycił każdą z nich w ręce, delikatnie masując. Jęknęłam cicho, wpatrując się w ruchy szatyna. Złożył pocałunek na jednej z piersi, a następnie zjechał ustami do brodawki i delikatnie, zaczął ssać sutka.
Warknęłam cichutko pod nosem, poruszając w rytm biodrami i ocierając się swoją kobiecością o jego męskość. Justin mruknął coś niewyraźnego w mój biust, a ja korzystając z okazji, zsunęłam z niego koszulkę, zostawiając go tylko w luźnych w kroku dresach, które.. cóż. Już nie były tak luźne. Przewróciłam nas gwałtownie, siadając okrakiem na jego kroczu i powodując tym jeszcze większy zwód. Justin jęknął głośno, a ja pochyliłam się, drapiąc delikatnie go po klatce piersiowej, swoimi paznokciami. Musnęłam jego dolną wargę, a ręce Justina z powrotem powędrowały na moje piersi. Gładził je delikatnie, a ja nie przerywając namiętnego pocałunku, zaczęłam poruszać biodrami w przód i w tył, nadziewając się przez spodnie, na jego penisa. Justin stęknął cicho, dopasowując się w moje ruchy i podwajając naszą przyjemność. Z moich ust, zaczęły wydobywać się głośne jęki, a moje centrum, robiło się coraz bardziej mokre.
Pierwszy raz w życiu, czułam coś tak niesamowitego w sobie i to w dodatku z chłopakiem.
Justin wplątał palce w moje włosy, delikatnie całując moją szyję i tłumiąc swoje warknięcia. Ja w przeciwieństwie do niego, stawałam się coraz głośniejsza, a trzeszczenie łóżka, z pewnością obudziło by każdego mieszkającego w tym domu. Nie wytrzymując, zaczęłam skakać po męskości chłopaka i nabijać się na niego, powodując tym większe doznania.
- Kurwa. - krzyknął Justin, a ja chwyciłam pościel po obu stronach, marszcząc ją w swoich dłoniach.
- Justin! - wydałam z siebie pisk i w tym samym czasie, oboje doszliśmy, opadając bezwładnie na swoje ciała.
Czułam niewyobrażalne uczucie błogości, gdy wszystko sięgnęło zenitu, a zaraz po tym, opadłam na Justina, wciąż przylegając miejscem intymnym do jego.
Nasze klatki piersiowe stykały się ze sobą podczas oddechu, a ja wsparłam się na łokciach, przysuwając głowę w jego stronę i dotykając czołem, jego czoła.
- Nie przerwę. - szepnęłam cicho, wplatając palce w jego włosy, a chłopak dopiero po dwóch sekundach zrozumiał, że odpowiedziałam na jego wcześniejsze pytanie. Uśmiechnął się delikatnie, trącając swoim nosem, mój i w ten sposób, powodując mój cichy chichot.
Minutę później zrozumiałam, że mój brzuch wypełnił się niewyobrażalnym stadem motyli.
***
Lisa's POV.
Miesiąc. Minął okrągły miesiąc, odkąd ona zniknęła. Każdy dzień dłużył się niemiłosiernie, a ja odczuwałam w sobie głęboką pustkę. Tego, nie potrafiłam zapełnić niczym. Nawet Jason, osoba, z którą jestem naprawdę blisko, nie pozwalał mi zapomnieć. Owszem, gdy był przy mnie czułam się o wiele lepiej, ale nie zapełniał tej pustki, jaką było miejsce po Rose. To do niej przychodziłam, gdy miałam problem. To z nią się cieszyłam. Z nią płakałam i to ona było tą osobą, której mogłam bezgranicznie ufać.
Utraciłam część siebie i czuję się nawet, jakby ona nie żyła. Nie ma jej. Może to naturalne, że gdy jakaś osoba znika z naszego życia, to nasz mózg podświadomie ją uśmierca? Może tak powinno być?
- Lis! - odezwał się głos, a zaraz po tym, do mojego pokoju wszedł czarnoskóry chłopak. Odwróciłam się w jego stronę, chowając grymas tęsknoty i wyciągając uśmiech radości. Podeszłam do niego, zarzucając mu ręce na szyję i przyciągając go do siebie. Zaciągnęłam się mocnym męskim zapachem, gdy czarnowłosy złożył pocałunek na moim policzku.
Przyznaję. Zachowywaliśmy się, jak para, mimo tego, że nią nie byliśmy.
- Masz ochotę na spacer? - zapytał cicho, a ja westchnęłam głośno.
- Nie.
- Lisa, musisz w końcu gdzieś wyjść. Całymi dniami siedzisz w domu. Nie ma gadania, idziemy, rozumiesz? - odparł stanowczo, łapiąc mnie za łokieć i ciągnąc w stronę drzwi wyjściowych z mojego pokoju. Nie protestowałam, bo wiedziałam, że on i tak zrobi po swojemu. Po drodze zdążyłam wsunąć stopy w balerinki i nałożyć czarną, skórzaną kurtkę.
***
Spacerując po obrzeżach miasta, przyglądałam się słońcu, które pomału zaczęło znikać za widnokręgiem i rzucać pomarańczową poświatę na mieszkańców.
- O czym myślisz? - mruknął chłopak, łapiąc moją dłoń i splatając nasze palce ze sobą. Moja skóra zareagowała na ten gest, tworząc gęsią skórkę.
- Mam dziwne wrażenie.. - zaczęłam, zaciskając usta w cienką linię. - Że Rose żyje i ma się dobrze. - dokończyłam, wypuszczając cicho powietrze z ust. Czarnoskóry spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem.
- Już myślałem, że wariuję. Mam dokładnie to samo odczucie.
Spojrzeliśmy na siebie w tym samym momencie, unosząc kąciki ust ku górze. Jason zbliżył się do mnie niewiarygodnie blisko, a gdy dotknął mojej wargi, w umyśle stanęła mi uśmiechnięta szeroko Rose. Następnie wszystko działo się już naturalnie
_____________
No i kto się spodziewał takiego zbliżenia, hmm? Przyznawać się! :D Haha, nie wierzę, ze udało mi się napisać dzisiaj ten rozdział. Po prostu padam. ;/ Tylko nauki, a ja walczę o świadectwo z paskiem. :/
Przede mną jutro kartkówka z hormonów, z biologii a piątek czasowniki nieregularne z niemieckiego!
Łuhu! Życzcie mi powodzenia :(
Mam nadzieję, że rozdział się podoba, bo "coś się zaczęło" :)
Do następnego!
podoba sie? co ty gadasz.. to nie Jst zwykle podoba sie. ja normalnoe kocham ten rozdzial ..to ich zblizenie omfg. jyz myslalam ze bedzoe sex, ale to jest lepsze od sexu.. jezusku te jego pytania, a jego odpowoedzi. ooo jaaaa. nie moge cholera. koCam normalnke kocham. ja pierdole.. nie moge sie opanowac. nawet nw jak sie ciesze. chce zeby oni byli blizej siebie. ciesze sie ze ona mu ufa, mimo wszystko. .jezuskuu.
OdpowiedzUsuńa jej przyjaciele. wow. no nie dziwie sie ze martwia sie.. ale podob mi sie ze cos sie dzieje mdzy nimi. ohohoh.
kicham cie i czekam na nn xx
true-big-love-jb.blogspot.com
red-sky-jb.blogspot.com
+ pierwsza xx
coś się zaczęło? omfg nie mogę się doczekać następnego ovdkpmbgjfk @Swag_on_Bieebs
OdpowiedzUsuńMocham takie zblizenia xd !!!! Uwielbiam to. Jestem mile zaskoczonaa !!!
OdpowiedzUsuńLoo nie spodziewałam się Hahaha genialne :) @forevermindSWAG
OdpowiedzUsuńOMG ale słodko i wgl so romantic! Kochana jesteś genialna ;*
OdpowiedzUsuńSuper <3 czekam na nn
OdpowiedzUsuńOMG *-* Ale to znaczy że nie będzie teraz chciała od niego uciec xD Powodzenia kochanie w szkole!
OdpowiedzUsuńRozdział boski. Czekam nn <3
heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com
NIE JA KURWA KOCHAM TO OPOWIADANIE CZEKAM NA NASTEPNY TERAZ MOŻE BYC TYLKO LEPIEJ <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział <3
OdpowiedzUsuńO kurwa! Nie spodziewałam się tego. To było takie jndsjbdshgb. Genialny rozdział jak zawsze ;)
OdpowiedzUsuńJuż się nie mogę doczekać kolejnego xx
ineedangelinmylife.blogspot.com
Ohohoho! :D Rozdział tak cholernie mi się spodobał, że zaczęłam czytać od początku i powiem Ci, że nie przestanę zaglądać :D
OdpowiedzUsuńTo wszystko było takie słodkie, zmysłowe, idealne ^^ Zakochałam sie w tym opowiadaniu ♥
Zapraszam do mnie na prolog ;*
among-the-people.blogspot.com/p/prolog.html
Nooo nieeeeee..... Dziewczyno, co Ty ze mną robisz? Rozdział jest po prostu boski, genialny, cudowny, idealny... Ugh! Zajebisty! Jezu, no nie spodziewałam się, że aż tyle się między nimi wydarzy. Ok, podejrzewałam, że pocałunek, ale nie sądziłam, że dojdzie do czegoś takiego. Matko, jak Justin ściągnął jej stanik, to już miałam przez moment wrażenie, że ona się z nim normalnie prześpi. Ale Rose... Kurde, ona jest nieziemska hahahaha, a Justinowi musiało się cholernie podobać ;DD Normalnie padłam, jak przeczytałam, że ona wręcz po nim skakała hahahaha, ale oczywiście pozytywnie padłam, skarbie ;D Ciekawe, co tam dalej będzie się między nimi działo. Czy Rose się zawstydzi i będzie starała się o tym zapomnieć, czy przeciwnie, będzie jeszcze doprowadzać do takich sytuacji. Kocham to opowiadanie i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ;*
OdpowiedzUsuńblack-tears-jb.blogspot.com
my-heaven-jb.blogspot.com
Swietny rozdzial ! Powodzenia kochanie w nauce xx Czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuńsuper ;)
OdpowiedzUsuńHOLY SHIT O; jezuuu kocham! xx <3 ♥
OdpowiedzUsuń