CHOLERNIE WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM. Proszę, przeczytaj ją.
_________________
Rose's POV.
- Umm.. Justin? - zapytałam cicho, starając się brzmieć pociągająco. Chłopak wpatrywał się w moje piersi niemal z uwielbieniem, co dało mi tylko nad nim przewagę. Wymruczał ciche " hmm? " nie odrywając wzroku, od.. No sami wiecie czego.
- Możesz mi powiedzieć, dlaczego gapisz się na moje cycki?! - krzyknęłam, tak, że szatyn podskoczył, puszczając moje biodra, a ja korzystając z okazji, wymsknęłam się z jego uścisku. - Rany, kobieto. Jaka Ty jesteś czasem denerwująca. - warknął, ciągnąc za końcówki swoich włosów z frustracją. Pochyliłam się, po apteczkę, aby jeszcze wyciągnąć z niej plaster, na policzek chłopaka. Chwyciłam w ręce podręczne nożyczki, aby odciąć kawałek materiału.. Oczywiście, nie dane mi to było dokończyć, gdyż po chwili ręka Justina, znalazła się na moim pośladku, robiąc charakterystyczny plask.
- Justin! - krzyknęłam, odwracając się z nożyczkami i ze wściekłą miną. I przysięgam, nawet jak bym bardzo chciała, nie potrafiłam pohamować śmiechu. Szatyn tak się wystraszył, że jego oczy niemal wyleciały z orbity, a jego brwi uniosły się ku górze. Ręce wyrzucił w górę, a jego włosy rozczochrały się na wszystkie możliwe strony świata.
- Jeszcze raz, Twoje łapsko, dotknie mojej własności, a wykastruję Cię. - wysyczałam, z delikatnym uśmieszkiem na twarzy. - Tymi nożyczkami. - dodałam, kiwając głową w stronę przedmiotu.
Z miny wystraszonej, zmienił się na przerażoną, a jego ręce powędrowały w stronę krocza, by go zasłonić.
- Sorry. - bąknął zażenowany, moimi groźbami i spojrzał gdzieś w martwy punkt na ścianie.
- No. I tak ma być, zrozumiano?
- Tak jest. - odparł, salutując, a ja zaśmiałam się z jego głupoty. Cholera, on naprawdę potrafi mnie rozbawić.
Ponownie pochyliłam się nad plastrem, tym razem kątem oka obserwując szatyna. Jego ręka znalazła się w górze, kilka centymetrów nad moim tyłkiem, gdy warknęłam.
- Widzę to, idioto. - mruknęłam. Jak oparzony, wyrzucił rękę w tył, a ja w tym samym czasie, zdążyłam odciąć to, co potrzebowałam. Odłożyłam nożyczki na stół, przybliżając się do chłopaka i wyszczerzając się w jego stronę. Przykleiłam mu opatrunek na policzku, dokładnie, aby nie zjechał i przytrzymałam przez chwilę, aby się nie odkleił. W czasie, kiedy ja starałam się skupić na opatrunku, ten dureń, jak na złość chyba wpatrywał się w moje oczy.
- Masz bardzo ładne oczy, Rose. - westchnął, uśmiechając się delikatnie w moją stronę. Zagruchałam cicho pod nosem.
- Ooo, jakie słodkie.
- Serio? - jego brwi uniosły się ku górze.
- Nie, stul pysk i daj mi się skupić, Justin. - bąknęłam, a on wywrócił oczami, wydając z siebie chichot.
Ogarnij się.
No, co. Przecież mu nie powiem, że to mi się podoba.
Dlaczego?
Słuchaj, nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale.. Może do cholery chcę stąd uciec?
Nie powiesz mi, że on Ci się nie podoba.
Jezu, zamknij się już, naprawdę.
- W sumie jestem głodny. Chodź, ugotujemy coś. - Justin przerwał ciszę panującą między nami i wstał, wypychając mnie poza drzwi łazienki, w stronę kuchni.
- A czy liczy się teraz moje zdanie?
- Nie.
- Tak myślałam. - westchnęłam, odrzucając włosy w tył.
***
Justin's POV.
- Justin przestań. Justin, nie mam ochoty. - jej głos był cichy i proszący. Przerwałem całowanie jej szyi, wiedząc, że potrafi być naprawdę upierdliwa. Spojrzałem w jej oczy, głaszcząc ją po policzku.
- Jesteś taka piękna, kochanie. - westchnąłem, przeczesując jej włosy na jedną stronę. Zachichotała, rumieniąc się i chowając głowę w zagłębieniu mojej szyi. Dołeczki, pojawiły się na moich policzkach, gdy dziewczyna chuchnęła w mój kark, powodując dreszcz ekscytacji.
- Masz zamiar mnie rozpalić? - zaśmiałem się, a blondynka zawtórowała mi. Ponownie spojrzała w moje oczy, a ja znów mogłem podziwiać uroki jej pięknej twarzyczki. Piękne, średniej wielkości zielone oczy, zawsze były uśmiechnięte, a jej usta, chodź nie dużej wielkości, to pełne o odcieniu świeżej maliny. Nos, malutki, delikatnie zadarty i zdrowe, średniej długości blond, proste włosy. Uśmiechnęła się do mnie, ukazując rząd białych perełek, a ja westchnąłem ciężko, składając pocałunek na jej czole.
- Kocham Cię. - wyszeptałem, obejmując jej drobne ciało swoim ramieniem. W takich chwilach, człowiek nie pragnie niczego innego, niżeli trwać tak na zawsze. Zamknąć się w czasoprzestrzeni, abyśmy byli tylko ja i moja druga połowa. Czas, mógłby się zatrzymać, pozostawiając nas samych i oddanych sobie. Uczucie, jakim darzyłem tą istotę o pięknie zewnętrznym, jak i wewnętrznym, było niewyobrażalne. To było coś takiego, jakbym codziennie wstrzykiwał sobie dawkę narkotyku. Czułem się po prostu szczęśliwy, mimo tego, że miałem tylko ją i może właśnie dlatego, czerpałem z życia jak najwięcej. Każdy dzień, był dla mnie początkiem rozdziału, jak w bajce i każdy kończył się tak samo. " I żyli długo i szczęśliwie.."
- Ja Ciebie też kocham, Justin. - wtuliła się w moją klatkę piersiową, a ja czułem na sobie, jak jej malutkie serduszko bije. Pocałowałem ją w czubek głowy, starając się oddać istotę tego, jak wiele dla mnie znaczyła. Nie jestem pewny, czy zdawała sobie z tego sprawę, ale póki była przy mnie, wiedziałem, że będę o tym jej zawsze przypominać. Brzmi to przereklamowanie, ale była moim wszystkim, bo to co miałem, to właśnie była ona. Każdego ranka, budził mnie jej piękny uśmiech i każdego wieczora zasypiałem z myślą, o tej delikatnej osóbce.
- Obiecujesz mi coś? - zapytała cicho, łapiąc moją dłoń i splatając nasze palce. Pomimo kilku miesięcy, takie gesty, dalej wywoływały u mnie dziwne uczucie w środku.
- Co tylko chcesz. - oparłem moje czoło, o jej, tym samym zmuszając nas do spojrzenia w swoje oczy.
- Bądź już przy mnie na zawsze.
- Obiecuję. - wyszeptałem, składając na jej ustach, deklarację, coś na rodzaj potwierdzenia moich słów. Najdelikatniejszy pocałunek, był, jak taniec uczuć. Biła od nas szczera aura radości i nie mówię tego przesadnie. Dotknąłem jej główki, przechylając ją na bok i nie prosząc nawet o dostęp, wsunąłem język, zataczając nim koła na podniebieniu dziewczyny. Ten akt miłości, był inny, niż te, które wymieniamy zazwyczaj rano, gdy śpieszyliśmy się do szkoły. To było coś na rodzaj połączenia się dwóch światów. Jakby nagle, piekło i ziemia znalazły swój punkt wspólny, wywołując wokół siebie rozgardiasz. To było zdecydowanie coś, czego nikt nigdy nie miał prawa nigdy przerwać.
To smutne. Bo jednak przerwał. W najokrutniejszy sposób.
***
- Justin? Justin, zaraz spalisz zupę. - głos, chodź delikatny, niemal wydawał się być taki sam, jak ten ze wspomnienia. Otworzyłem szeroko oczy, napotykając zdenerwowane brązowe tęczówki Rose. Uśmiechnąłem się delikatnie, rozpoznając w nich te same iskry. Tak podobne..
- Przepraszam. - westchnąłem, starając się usunąć obraz, dziewczyny z mojego umysłu. Ogarnij się Justin, błagam.
- Wszystko w porządku? - zapytała, pochylając się nad garnkiem i wąchając zapach. - Mmm. - dodała.
- T..Tak. Po prostu się zamyśliłem. - odparłem, mieszając łyżką zupę i dodając szczyptę soli.
- Wyglądałeś, jakbyś zobaczył ducha. - mruknęła, biorąc drugą łyżeczkę i konsumując danie. Uśmiechnęła się szeroko, co oznaczało, że jej smakuje.
- Chciałbym.. - jęknąłem. - Uwierz mi, że chciałbym.
Spojrzałem na jej twarz i przez chwilę, wydawało mi się, że widzę te piękne zielone oczy z moich wspomnień. Zamrugałem kilkakrotnie, a z zielonej barwy, tęczówki przemieniły się w brązowy odcień. Uśmiechnąłem się do siebie.
Równie piękne.
_____________________
Już pokazałam Wam kawałek tajemnicy :D Co o tym myślicie? :D
Uwaga. Jest to ostatni rozdział, który dodaję przed moim wyjazdem. Przez 9 dni, mnie nie będzie, ponieważ jadę na wycieczkę, co łączy się z tym, że rozdziały w tym okresie się nie pojawią.Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, przez ten czas, w wolnych chwilach będę pisała kolejne w zeszycie, aby wrócić do Was z kolejnym, już napisanym. :D
Kocham Was, mam nadzieję, że o mnie nie zapomnicie? :>
Do następnego!
~ Drew.
Pytania? Ask: http://ask.fm/LoveMeKissMeeee
Ps. Zmieniłam wygląd bloga, ten szablon mi jakoś bardziej pasuje. :D Tekst i te róże.. To ten klimat. :D
Widzę, że masz nowy szablon. Śliczny jest. *.*
OdpowiedzUsuńBoże, ten rozdział strasznie mnie rozbawił. Justin jest taki słodki w tym opowiadaniu. Co by tu pisać? Jesteś cudowna, że to piszesz? Nigdy nie będę miała dosyć tego bloga? :D Czekam na następny. Mile spędzonego czasu na wycieczce! ;*
cudny, udanej zabawy na wycieczce! :) @Swag_on_Bieebs
OdpowiedzUsuńKocham cię po prostu *-* Widzę że Justin miał wcześniej podobną laske do Rose i nie może się pogodzić z jej stratą i pociesza się nią. Zgadłam? xD
OdpowiedzUsuńNie martw się, będę czekać tu tak długo jak będzie trzeba ;) Rozdział boski :) Czekam nn <3
heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com
jezuuuu. jak moglabym zapomniec o tobie? o twoich blogach? no jak? przeciez to kest idealne.. ty jestes idealna, wspaniala i niesamowita. zycze milego wyjazdu. co do rozdzialu tooo . jest zajebisty.. ich rozmowy są hahaha świetne. jak Justin nie mogl sie opanowac hahaha. oh. zboczuch.. a te wspomnienie jest... smutne, te ostAtnie zdanie jego.. jezu. tak juz chce nn rozdzial zeby w koncu dowiedziec sie tej jego tajemnicy. omfg. zajebi)cie jest. kocham cie xx
OdpowiedzUsuńtrue-big-love-jb.blogspot.com
red-sky-jb.blogspot.com
Boże juz chyba wiem co to za tajemnicaa. dyjcghjbxcy Rozdział cudowny. Nie wiem jak ty to robisz ze tak swietnie piszesz ;**** KOcham <3 Udanej wycieczki no i weny ;***
OdpowiedzUsuńJustin mial kiedys dziewczyne, ale ona zmarla i Rose jest do niej strasznie podobna. Zgadlam?
OdpowiedzUsuńCholera jasna. Ale oni są cudowni. Ta scena w łazience - buhahahahahaha, nie mogłam normalnie. No tak, a gdzie Justin mógłby się patrzeć hahaha. A potem no nie potrafił się powstrzymać od zmacania jej tyłka xd Jejku, ale Bieberek się wystraszył, kiedy zrozumiał, że lepiej nie zadzierać z Rose, która trzyma nożyczki, bo może się to dla niego na prawdę źle skończyć xd No i jejku, to wspomnienie Justina. Sama nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. No bo skoro on podglądał Rose, jak ta miała 10 lat, a on 16, to znaczy, że ta dziewczyna ze wspomnienia musiała byjego dziewczyną jeszcze wcześniej. A może ja w ogóle źle rozumuję? Nie wiem, a chciałabym się dowiedzieć. Ta sprawa nie daje mi spokoju. O co w tym wszystkim chodzi?
OdpowiedzUsuńRozdział jest wspaniały, kochanie! Nie wiem, jak ja wytrzymam aż 9 długich dni bez Ciebie i Twoich opowiadań. Będę tęsknić, ale nigdy w życiu Cię nie zostawię ♥
black-tears-jb.blogspot.com
my-heaven-jb.blogspot.com
NASTĘPNY NASTĘPNY NASTĘPNY! kocham ich są tacy czadowi i scena w łazience o nie kocham tego bloga no tylko zastanawia mnie ta laska do której jest Rose podobna <3 czekam na nowy
OdpowiedzUsuńzapraszam tu mile widziany komentarz :3
tough-love-jb.blogspot.com
super ;)
OdpowiedzUsuńSuper rozdzial !! Coraz bardziej mi sie podoba !! Uwielbiam to czytac ! Talent wyczuwalny na kilometr !:DD
OdpowiedzUsuńHey słonko ..
OdpowiedzUsuńWybacz ale na wstępie uprzedzę iż długość moje komentarza nie jest zaskakująca jak zawsze ale sama wiesz dlaczego ..
Rozdział boski ..
Nie potrafię tego ubrać w słowa jak idealne to jest ..
Po prostu niesamowite ..
Nie mogę się doczekać ..
I z niecierpliwością czekam na następny ..
Kocham życzę weny słonko <3
ps : u mnie nowy ;/
http://one-die-one-love-one-life.blogspot.com/2014/05/rozdzia-60.html
~ Weronika Bieber ..
Zdajesz sobie sprawę, że to jest cudownne? :)))
OdpowiedzUsuńJak zwykle genialny :)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa kim była ta dziewczyna z jego wspomnienia x
Czekam na kolejny xx
ineedangelinmylife.blogspot.com