wtorek, 25 marca 2014

`Chapter Two.`

Nowy rozdział na drugim blogu: http://angelsdonotdieyet.blogspot.com/
_______________________________________
Rose's POV.

- Ej! Poczekaj! - krzyknęłam, ruszając za nim biegiem. Chłopak stanął obracając się w moją stronę.
- O, hej. - uśmiechnął się nieśmiało, wyciągając słuchawkę z uszu, oraz naciągając na głowę kaptur.
- Hej? - moja odpowiedź zabrzmiała, bardziej, jak pytanie.
- Coś się stało?
- Um. To może głupie pytanie, ale.. Stałeś wczoraj pod moim domem? - zapytałam, jąkając się i po prostu strzelając buraka. Na moich policzkach pojawił się dwie duże czerwone plamy, co widocznie dodało mu pewności siebie, bo zaśmiał się głośno, posyłając mi pokrzepiające spojrzenie.
- Nie. Wiesz, w sumie nie mam w zwyczaju stania pod domem nieznajomych mi dziewczyn. Chociaż.. Może zmienię przyzwyczajenia, dla takich ślicznotek. - puścił mi oko, a następnie z powrotem włożył słuchawki w uszy i ruszył przed siebie. A ja upokorzona i nieco zdenerwowana jęknęłam z zażenowania.
Jesteś tępa, Rose. Po prostu tępa.
***
Tydzień później.

- Więc to jutro.. Jutro stąd wyjadę, na obóz, o którym marzyłam od ósmego roku życia. - westchnęłam, sama do siebie, pakując kilka resztek ubrać, do torby, która cóż.. Już i tak była upchana. Wskoczyłam na nią, z lekkim roztargnieniem, usiłując dopiąć ją do końca.
- Po pierwsze. Przestań mówić do siebie, dziecko, a po drugie. Daj. Zapnę Ci tą torbę. - do mojego pokoju wparowała mama, która, jak zwykle musiała mnie jakoś pouczyć.
- Nie trzeba.. - warknęłam, ale jak zwykle uparta kobieta wyrwała mi moją rzecz i sama dopięła ją bez zbędnych ceregieli.
Nie miejcie mi tego za złe, po prostu uważam, że moi rodzice, są zbyt sztywni i nerwowi. Rozumiem, że praca prawnika, oraz sekretarki tego prawnika, może być męcząca, ciągłe wyjazdy, konferencje i delegacje. Ale to nie oznacza, że mogą mnie traktować, tak jak swoich podwładnych.. W sposób chłodny, protekcjonalny i naprawdę niemiły. Same słowa " dziecko " dość mocno i często mi uwłaczają, więc, jak tylko je słyszę, staram się opanować i nie robić wywodów mamie, dlaczego nie powinna tak ze mną rozmawiać. Tata wcale nie jest lepszy, bo myśli, że jeśli da mi sporą sumę pieniędzy, to pozbędzie się mnie. Jego małego problemu.
- Dzięki. - sapnęłam poirytowana, a mama posłała mi krzywe spojrzenie.
- Dziękuję, mamo. - poprawiłam się, a ona uśmiechnęła się delikatnie, zaczesując kosmyk moich włosów za ucho.
- Wierzę, że będziesz tam najlepsza. - dodała, unosząc dumnie brwi. Wywróciłam oczami, spoglądając na jej zmęczoną, ale wciąż młodą twarz.
- Zawsze tego ode mnie wymagasz.
- Bez wysiłku, niczego nie osiągniesz, kochanie. Ja z Twoim ojcem...
- Tak, tak, Ty z tatą zaczynaliście od małego sklepu warzywnego na końcu osiedla. Znam tą historię na pamięć, mamo. - bąknęłam, na co ona skrzyżowała ramiona na klatce piersiowej.
- Chcę po prostu dla Ciebie, jak najlepiej. - jej ton zdradzał mi, że jest zdenerwowana moim zachowaniem i doborem słów. Szczerze teraz mnie to nie obchodziło, bo byłam zbyt szczęśliwa wyjazdem. Kobieta wyszła z pokoju, a ja odetchnęłam głośno.

- Chciałabym tylko, żebyś kiedyś mi powiedziała, że mnie kochasz. Tylko to. - mruknęłam cicho sama do siebie, wiedząc, że ona i tak tego nie usłyszy.
***
- Nie mogę uwierzyć, po prostu nie mogę. - Lisa, wciąż gadała, jak nakręcona, a ja po prostu czułam, jak moje uszy robiąc się czerwone.
- Jason, proszę, zrób z nią coś. - bąknęłam, opadając na łóżko i uderzając poduszką o swoją głowę kilka razy, aż wreszcie zapanowała cisza. Poczułam, jak moje łóżko ugina się pod ciężarem dwóch dodatkowych osób. James zdjął ze mnie poduszkę i ruchem głowy wskazał, że mam się podnieść. Usiadłam, spoglądając na nich z wyrzutem.
- Nie róbcie z tego aż tak wielkiej afery. - mruknęłam, zawijając swoje ramiona na karku Jasona i Lisy, oraz przyciągając ich do siebie. Oboje mruknęli jakieś przekleństwa pod nosem, ale dali się przytulić, co wywołało u mnie ciepły uśmiech i chwilowe ukłucie w żołądku. Może mają rację? Może ja też powinnam się smucić, że wyjeżdżam?
- Wiesz co? Masz rację. Przecież to tylko tydzień. - brunetka uśmiechnęła się delikatnie, a ja odetchnęłam z ulgą.
- W dodatku, to dla Ciebie szansa, jaką naprawdę dostaje niewielu. Może ktoś ważny Cię zauważy? - czarnowłosy mruknął, posyłając mi niepewny uśmiech, a ja wyszczerzyłam sie w jego stronę.
- Ale obiecujesz, codziennie trzy razy będziesz dzwonić i przynajmniej dwa razy pisać. Nie muszę chyba mówić, o rozmowach na skype? - Lisa ponownie włączyła tryb " gadanie, jak najęta ", więc żeby oszczędzić czasu, szybko odpowiedziałam.
- Tak. Wyślę też pewnie jakąś pocztówkę, więc, uspokój się! - burknęłam, a ona wydęła dolną wargę i głośno westchnęła wyrażając swoją irytację.
- Więcej czasu będę spędzać, na pisaniu z Wami i rozmawianiu, niż na tańcu. - zachichotałam.
- Mnie wystarczy jeden sms, na dwa dni, że żyjesz nic więcej. - szepnął Jason, a ja puściłam mu oko.
- No, jedyny normalny.
Gdy zapadła chwilowa cisza, ponownie ich przytuliłam, czując, że nie tylko dla nich te rozstanie będzie nieco bolesne.
- Będę tęsknić.
***
Justin's POV.
Wciąż wpatrując się w zdjęcie Rose, oparłem głowę na ramieniu, czując, jak do moich oczu napływają łzy.
- Obiecuję, że już wkrótce.. - mruknąłem, cicho, powstrzymując się od wybuchu i najzwyczajniejszego załamania. Po chwili odezwał się mój telefon, a ja słysząc mój ulubiony utwór Eminema, odebrałem, pociągając nosem i starając się stwarzać chociaż pozory obojętności, chodź ten telefon był dla mnie cholernie ważny.
- Co masz, Jack? - warknąłem, przejeżdżając palcem po zdjęciu.
- Samolot jest już jutro 6 rano, twój podstawię Ci mniej więcej o podobnej godzinie, abyś mógł zrobić, co masz do zrobienia, a następnie wsiąść. - mężczyzna po drugiej stronie wydawał się znudzony tą sprawą, chodź dobrze wiedział, że kombinuje przestępstwo i to wcale nie małe. Jack, nigdy nie był typem emocjonującego faceta. Z niego trudno było cokolwiek wykrzesać, prócz znudzenia i może za to go lubiłem. Chodź nie wiem, czy ja kogokolwiek lubiłem.
- Dobra robota. Wypłata za miesiąc.
- Bieber, nie wyprowadź mnie w pole. Obiecuję, że źle się to dla Ciebie skończy.
- Spokojnie, chłopie. Wszystko będzie na czas, wywiąż się tylko całkowicie z zadania i nie piśnij ani słowa, a kwota wkrótce trafi na twoje konto.
- Oby, Bieber. Oby. Bo inaczej wszystko wydam, a Ty będziesz miał pod górkę.
- Uwierz, gorzej pod górkę już nie można mieć. Do zobaczenia, Jack. - warknąłem, klikając czerwoną słuchawkę, ale zanim zdążyłem to zrobić usłyszałem jeszcze cichy pomruk.
- Oby nie.
Tak, ja zdecydowanie nikogo nie lubiłem. Ale też nikt nie lubił mnie. Myślę, że taki układ mi pasował. Nikt nie wtrącał się w moje życie. Ja nikomu nie wpierdalałem się w jego.
Kolejny raz posłałem czułe spojrzenie zdjęciu, na którym blondynka o pięknych lokach poniżej ramion, stała w pozycji pochylonej. Na ustach miała szeroki uśmiech, a jej oczy błyszczały iskrami szczęścia. Ręce miała ułożone na biodrach i prawdopodobnie chciała coś pokazać przyjaciołom. Nie wiem, nie pamiętam, kiedy robiłem to zdjęcie. Cała jej postawa, mówiła, jak bardzo jest szczęśliwa i jak bardzo jej świat jest piękny. Wyciągnąłem szare zdjęcie z tylnej kieszeni moich szarych spodni, aby przystawić je obok.
- Jesteś do niej tak podobna.. - westchnąłem, zginając rękę w pięść.
Wstałem, poprawiając bluzę i chwiejnym krokiem otwierając barek. Wyciągnąłem z niego, mojego przyjaciela Jacka Daniels'a, stawiając go na stole. Z szuflady wyciągnąłem kieliszek, stawiając obok. Trzęsącymi się rękoma, odkręciłem łapczywie alkohol i wlałem, napełniając naczynie. Uniosłem go do ust, spoglądając za okno.
- Twoje zdrowie, Rose. Twoje zdrowie. - mruknąłem, połykając wszystko za jednym zamachem. Wykrzywiłem twarz w grymasie, widząc, jak światło w mieszkaniu na przeciwko gaśnie. Głośno wypuściłem powietrze z ust, a następnie wyciągnąłem z paczki ostatniego papierosa. Pochwyciłem zapalniczkę, zapalając go i wkładając do ust. Mruknąłem, nieco niezrozumiale.
- Dobranoc, kochanie. Śpij dobrze. - zaciągnąłem się, wypuszczając dym w kształcie kółka.
____________
Krótki, ale już macie mniej więcej obraz naszego Justina w tym opowiadaniu :D
Jak Wam się podoba? Lubicie Justina, jako taką postać, czy wolicie coś grzeczniejszego? :D
10 komentarzy pod ostatnim rozdziałem! Wow! Może, dla innych to malutko, ale dla mnie wystarczająco :D
Cieszę się ,ze ktokolwiek mnie docenia. Jesteście kochani!
Kolejny pojawi się prawdopodobnie za dwa, trzy dni! Muszę napisać trochę w przód, bo zawalę ://
Dobrej nocy!
~ Drew.

10 komentarzy:

  1. Jezuniu, jak ja kocham to opowiadanie, to ty nawet pojęcia nie masz! Zdecydowanie uwielbiam takiego Justina. Tajemniczy, trochę groźny, a właściwie to bardzo groźny, a na dodatek z chorą obsesją, którą jest Rose. Boże, aż się boję myśleć, co Ty tam dalej przygotowałaś. Nie czytałam tej ksiæżki, która jest Twoją inspiracją, ale tytułmocno działa na wyobraźnię.
    Wiesz, wzruszyło mnie to zdanie, w którym Rose powiedziała, że chciałaby jedynie tego, aby mama powiedziała jej, że ją kocha. Smutne, ale prawdziwe, bo wielu rodzicom wydaje się, że pieniądze wychowają im dzieci.
    No i to ostatnie zdanie było...ugh, cudowne! Śpij dobrze, kochanie... Matko, jak ja się nie mogę doczekać, kiedy oni się spotkają i jak się to wszystko potoczy. No na prawdę, teraz będę cały czas o tym myśleć.
    Masz przeogromny talent i, cholera, ja chcę więcej! Oczywiście nie chcę Cię pospieszać, ale proszę, dodaj szybko, bo ja już się uzależniłam! ;*
    my-heaven-jb.blogspot.com
    black-tears-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe do kogo ona jest taka podobna ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ona jest chyba podobna do jego dziewczyny, która umarła lub go zostawiła? Chce chyba Rose zastąpić nią bo jest bardzo do niej podobna chyba i ja pewnie porwie. Nwm dokładnie tak podejrzewam =3. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ja pierdoleeeee !
    zajebisty rozdział. cholera.
    kurcze za kazdym razem mnie zadziwiasz, a twoj talent mi imponuje !!
    jestes tak cholernie utalentowana !!
    jeju kocham tw styl pisania, kocham tw blogi, kocham ciebie !!
    az mi sie lapy trzesa. kuuurwa . to jest idealne.
    red-sky-jb.blogspot.com
    true-big-love-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko świetny. Podoba mi się taki Justin. Taki tajemniczy, jednocześnie groźny i z małą obsesją. Jej genialne. Już nie moge się doczekać kolejnego rozdziału xx
    @Agnes5542
    Ps. Zapraszam na mojego bloga ineedangelinmylife.blogspot.com mam nadzieję, że ci się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże tak szybko się skończył ten rozdział : > Ale boskiiiiiii <3 Kocham, czekam na nn pisz szybko ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczyna sie fajnie i pomalu wciaga :) poczekamy jak rozwinie sie akcja :)
    Pozdrawiam i weny zycze :*
    Do nexta ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie się zaczyna!!! Już go kocham!! Chcę więcej!!! Czekam nn o życzr weny słońce <3 @TheKlaudiaK

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny rozdzial. :3
    ~ V. ;3

    OdpowiedzUsuń