Silne promienie słoneczne, oraz okropny ból głowy obudził mnie z bardzo niepokojącego snu. Rozwarłam lekko powieki, po chwili zaraz je zamykając. Światło było tak mocne, że, aż zakręciło mi się w głowie.
Czułam, że całe moje ciało jest obolałe i sztywne. Podjęłam ponowną próbę otwarcia oczu, tym razem udaną. Moje serce zabiło dwa razy szybciej, gdy zorientowałam się, że jestem w jakimś czerwonym pokoju, wysadzonym czarnymi kafelkami na podłodze. Rozglądając się panicznie dookoła, moje oczy napotykały jakieś stare księgi, ułożone na półkach, oraz kilka brzydkich obrazów wiszących na ścianach. Biorąc głęboki oddech, poczułam, jak coś blokuje moje ruchy rąk i nóg. Spanikowana, przestraszona i przede wszystkim przerażona, ujrzałam liny splatające moje nadgarstki, oraz moje kostki, zakończone supłami na rogach łóżka. Mój oddech przyśpieszył i byłam wręcz pewna, że ktokolwiek to zrobił, doskonale słyszał mój strach. Bezradnie wierciłam się na łóżku, próbując jakkolwiek poluzować uchwyty, jednak im bardziej ciągnęłam, tym większy ból mi to sprawiało. Poczułam, jak chłodna pościel oplata moje ciało i dopiero wtedy zrozumiałam.. Byłam naga!
Łzy zebrały się pod powiekami skraplając się i chwilę po tym pojawiając się na moich policzkach. Zagryzłam wargi, przymykając oczy i mimowolnie snując najgorsze scenariusze, jakie mogły mi się przydarzyć.
- Więc to nie był sen.. Zemdlałam na lotnisku.. - wyszeptałam, wykrzywiając twarz w grymasie, czując, jak coraz więcej cieczy pojawia się w moich tęczówkach.
Z przerażenia, chwilowo wybudził mnie dźwięk kroków za drzwiami. Poruszyłam się gwałtownie, zaraz po tym, jęcząc, ponieważ zbyt mocno przetarłam ręce. Czym prędzej, nieudolnie próbowałam poprawić kołdrę, niestety.. Wciąż liny krępowały moje ruchy. Spojrzałam przerażonym wzrokiem na klamkę, która poruszyła się stanowczym ruchem w dół. Przymknęłam powieki, bojąc się tego, co zobaczę.
Zgwałci mnie ponownie? Zabije? Będzie molestował? Pobije?
Moje ciało zadrżało, gdy kroki można było usłyszeć już w pomieszczeniu. Kafelkowa posadzka, odbijała ciężkość jego butów, wydając z siebie głośny stukot. Niekontrolowanie zaczęłam się trząść, wciąż nie otwierając oczu i cicho otwierając usta, aby wydać z nich jęk przerażenia. Słyszałam jego oddech. Słyszałam. Był głośny i wydawał się być cholernie spokojny, co bardzo mnie irytowało.
Poczułam, jak łóżko opada w miejscu, gdzie usiadła tajemnicza osoba, a ja sama wydałam z siebie skomlenie, na rodzaj małego szczeniaka. Wciąż karciłam się za taką reakcję w myślach, ale naprawdę.. Inaczej nie potrafiłam. Nie byłam jedną z tych, która po odnalezieniu się w takiej sytuacji, potrafiła od razu pokazać swoją twardą postawę. Byłam tutaj z kimś obcym, naga, przywiązana i przerażona. Jak mogłam inaczej zareagować?
Do moich nozdrzy dotarł zapach jego perfum. Mimowolnie, zaciągnęłam się nimi, przypominając sobie, że gdzieś już takie czułam.
Delikatny dotyk, poczułam na swoim lewym policzku. Chłopak, bo tak mogłam stwierdzić po perfumach, starł moje łzy kciukiem, a ja instynktownie odwróciłam głowę na bok, pokazując moje obrzydzenie, oraz niechęć do jego osoby. Westchnął głośno.
- Otwórz oczy. - szepnął, tak cicho, że ledwo co usłyszałam. Tym bardziej zacieśniłam powieki, zaciskając również ręce na miękkiej kołdrze. W myślach modliłam się o to, aby to był tylko okropny sen, jednak z każdą przedłużającą się sekundą, traciłam jakąkolwiek nadzieję.
- Otwórz oczy, mówię. - mruknął głośniej, a ja dalej z uporem nie wykonywałam jego polecenia. - Rose. - dodał, a ja mimowolnie rozwarłam powieki, nie wytrzymując już napięcia, oraz własnej ciekawości. Wypuściłam powietrze ze świstem z płuc, widząc przed sobą zupełnie niespodziewaną osobę.
- Justin?
Przełknęłam głośno ślinę, a w moim umyśle, wszystko zaczęło układać się do kupy.
*FlashBack*
"Drugą rzeczą jaka mnie zaciekawiła to, to, że rzekomy Jack, barman wyszedł na chwilę na zaplecze, wracając już z gotowym alkoholem.
- Wybaczcie, musiałem iść po brakujące słomki. - posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam i podziękowałam za drinka, chwytając słomkę i łykając pierwsze łyki napoju. Justin zapłacił mu za zamówienie.
- Mmm. Masz gust. - westchnęłam, oblizując usta, a on puścił w moją stronę perskie oko, na co zareagowałam rumieńcem.
***
- Ej.. Ja chciałam niebieską.
***
- Ej.. Ja chciałam niebieską.
- Miałem rację. Dzieciak. - ponownie mi dokuczył, a ja zmarszczyłam nos z zamiarem ponownego uderzenia go w ramię, gdy w głośnikach odezwał się kobiecy głos."
* The end FlashBack. *
- Słomki.. Niebieska i.. czerwona. - szepnęłam cicho, dobrze wiedząc co to oznacza. Miałam czerwoną, a on niebieską..
- Wsypałeś mi narkotyki..Ty draniu!
Chłopak ani mrugnął, słysząc te słowa. Wciąż utrzymywał kamienną twarz, wpatrując się we mnie. Czułam się upokorzona, oszukana i przede wszystkim.. Dalej przerażona. Mimo wszystko i tak odważyłam się w końcu do niego odezwać.
- Dlaczego? Dlaczego Justin? - wyszeptałam, czując ponownie łzy zbierające się w oczach. Rozluźniałam i zaciskałam ręce co jakiś czas, czując wciąż dotkliwy ból przez liny.
- Czy ja kiedykolwiek Ci coś zrobiłam? Justin? Powiedz mi cholera, prawdę, bo niczego sobie takiego nie przypominam. Sprawiłam Ci krzywdę?! Cholera, odpowiedz!
Chłopak mrugnął niezauważalnie, nic nie odpowiadając, ale wstając i podchodząc do rogów łoża. Z kieszeni wyciągnął nóż, a ja odskoczyłam, ponownie zapominając, o ograniczonych ruchach. Krzyknęłam z bólu i ze strachu.
- Proszę, nie.. - szepnęłam, tym samym odkrywając swoje ciało, niechcący. Uczucie upokorzenia zwiększyło się gdy nóż, dotknął liny przy łóżku, a jego wzrok chwilowo zatrzymał się na moich piersiach. Od razu je zasłoniłam, na co szatyn przerwał chwilowe odcinanie i szczelnie okrył mnie kołdrą. Z niechęcią spełniłam jego wolę, zakrywając się.
Gdy wreszcie odciął liny na krańcach, a przy moich rękach je odwiązał, wyprostował się, spoglądając głęboko w moje oczy. Przymknęłam je, urywając nasz kontakt wzrokowy.
- Nie zgwałciłem Cię. - rzekł głośno, delikatnie odgarniając kosmyk moich włosów za ucho. Odsunęłam się dalej, czując niechęć.
Otworzyłam tęczówki, w sercu jednak czując ulgę.
- Skąd mam to wiedzieć?
- Nie zrobiłem tego po to, aby Cię wykorzystać.
- Więc dlaczego jestem naga?
- Musiałem wyrzucić wszystko, co Twoje. - odparł, ruszając ku drzwiom.
Otworzyłam usta, aby zadać kolejne pytanie, ale widząc jego zaciśnięte pięści, darowałam sobie bojąc się, że doprowadzę go na granicę.
- Wypuść mnie.
Nie odpowiedział, chwytając za klamkę.
- Słyszysz? Wypuść mnie do cholery jasnej!
Nacisnął ją, a ja usłyszałam charakterystycznych dźwięk skrzypiących drzwi.
- W końcu zaczną mnie szukać. Nie masz szans, nie rozumiesz?
- Nie sądzę. - odpowiedział, wychodząc i zamykając drzwi na klucz od zewnętrznej strony.
Wściekłość ogarnęła całe moje ciało.
- Nienawidzę Cię, rozumiesz?! Nienawidzę! - wstałam, ignorując mocne zawroty głowy, oraz ból w kostkach.
Walnęłam całym swoim ciałem w drzwi, próbując jakkolwiek je wyważyć.
- Nienawidzę!
Uderzyłam pięścią w drewno, czując, jak coś w niej się łamie. Adrenalina płynącą w moich żyłach w tamtej chwili, pozwoliła mi nie czuć bólu i w dalszym ciągu, kontynuowałam. Kopnęłam nogą z całej własnej siły, jednak odpowiedziała mi tylko cisza. Zagryzłam wargę, czując, jak jest sucha, więc z łatwością przebiłam się do krwi.
- Wypuść mnie.. - krzyknęłam głośniej, jednak nie na tyle, aby mógł mnie usłyszeć. - Wypuść.. - dodałam ciszej, odwracając się plecami do wyjścia i swobodnie opadając na ziemię. Widok zasłoniły mi ogromne łzy, kumulujące się już od dłuższego czasu.
- Dlaczego mi to robisz?
Żałosny jęk odbił się od kafelek, a ja uderzyłam głową w posadzkę. Nie czułam jednak bólu. W moim ciele krążył jedynie strach. Objęłam swoje nagie ciało, chowając głowę między kolanami. Szczelnie ścisnęłam kolana, próbując pohamować łzy.
Nie zrobiłem tego po to, aby Cię wykorzystać.
***
Regular's POV.
Nie mogę teraz odebrać, ale zostaw wiadomość, to na pewno oddzwonię.
- Nie odbiera. - blondynka o niebieskich oczach, jęknęła po raz kolejny do swojego czarnoskórego przyjaciela. - Jason, martwię się.
- Wyluzuj, pewnie dopiero wylądowała. - chłopak, objął dziewczynę, pocieszając ją, chodź sam nie był pewien tego, co mówił. Rose zawsze odbierała telefon, nie ważne czy była u lekarza, w szkole, czy w nocy o 4 nad ranem. Ona była jedną z tych "dziwnych" ludzi i żaden z jej znajomych, nie znał jej poczty głosowej. Takowa odezwała się dzisiaj, gdy Lisa dzwoniła po raz piąty.
- A co jeśli, coś się stało? Jason, boję się.
- Cś, mała. Zobaczysz, pewnie zaraz oddzwoni. - oboje mieli złe przeczucia, co do tego. Jednak żadne z nich, nie chciało do siebie dopuszczać, czarnych scenariuszy.. Przecież co mogło się stać, w ciągu kilku godzin?
_____________
Mamy kolejny. Co o tym sądzicie?
Justin jest dziwny, prawda? :D
To wszystko zacznie się z czasem wyjaśniać. :D
Co myślicie, o nastawieniu Rose, do Justina? Myślicie, że łatwo się zakocha? : 3
Do następnej notki!
~ Drew.
- Wsypałeś mi narkotyki..Ty draniu!
Chłopak ani mrugnął, słysząc te słowa. Wciąż utrzymywał kamienną twarz, wpatrując się we mnie. Czułam się upokorzona, oszukana i przede wszystkim.. Dalej przerażona. Mimo wszystko i tak odważyłam się w końcu do niego odezwać.
- Dlaczego? Dlaczego Justin? - wyszeptałam, czując ponownie łzy zbierające się w oczach. Rozluźniałam i zaciskałam ręce co jakiś czas, czując wciąż dotkliwy ból przez liny.
- Czy ja kiedykolwiek Ci coś zrobiłam? Justin? Powiedz mi cholera, prawdę, bo niczego sobie takiego nie przypominam. Sprawiłam Ci krzywdę?! Cholera, odpowiedz!
Chłopak mrugnął niezauważalnie, nic nie odpowiadając, ale wstając i podchodząc do rogów łoża. Z kieszeni wyciągnął nóż, a ja odskoczyłam, ponownie zapominając, o ograniczonych ruchach. Krzyknęłam z bólu i ze strachu.
- Proszę, nie.. - szepnęłam, tym samym odkrywając swoje ciało, niechcący. Uczucie upokorzenia zwiększyło się gdy nóż, dotknął liny przy łóżku, a jego wzrok chwilowo zatrzymał się na moich piersiach. Od razu je zasłoniłam, na co szatyn przerwał chwilowe odcinanie i szczelnie okrył mnie kołdrą. Z niechęcią spełniłam jego wolę, zakrywając się.
Gdy wreszcie odciął liny na krańcach, a przy moich rękach je odwiązał, wyprostował się, spoglądając głęboko w moje oczy. Przymknęłam je, urywając nasz kontakt wzrokowy.
- Nie zgwałciłem Cię. - rzekł głośno, delikatnie odgarniając kosmyk moich włosów za ucho. Odsunęłam się dalej, czując niechęć.
Otworzyłam tęczówki, w sercu jednak czując ulgę.
- Skąd mam to wiedzieć?
- Nie zrobiłem tego po to, aby Cię wykorzystać.
- Więc dlaczego jestem naga?
- Musiałem wyrzucić wszystko, co Twoje. - odparł, ruszając ku drzwiom.
Otworzyłam usta, aby zadać kolejne pytanie, ale widząc jego zaciśnięte pięści, darowałam sobie bojąc się, że doprowadzę go na granicę.
- Wypuść mnie.
Nie odpowiedział, chwytając za klamkę.
- Słyszysz? Wypuść mnie do cholery jasnej!
Nacisnął ją, a ja usłyszałam charakterystycznych dźwięk skrzypiących drzwi.
- W końcu zaczną mnie szukać. Nie masz szans, nie rozumiesz?
- Nie sądzę. - odpowiedział, wychodząc i zamykając drzwi na klucz od zewnętrznej strony.
Wściekłość ogarnęła całe moje ciało.
- Nienawidzę Cię, rozumiesz?! Nienawidzę! - wstałam, ignorując mocne zawroty głowy, oraz ból w kostkach.
Walnęłam całym swoim ciałem w drzwi, próbując jakkolwiek je wyważyć.
- Nienawidzę!
Uderzyłam pięścią w drewno, czując, jak coś w niej się łamie. Adrenalina płynącą w moich żyłach w tamtej chwili, pozwoliła mi nie czuć bólu i w dalszym ciągu, kontynuowałam. Kopnęłam nogą z całej własnej siły, jednak odpowiedziała mi tylko cisza. Zagryzłam wargę, czując, jak jest sucha, więc z łatwością przebiłam się do krwi.
- Wypuść mnie.. - krzyknęłam głośniej, jednak nie na tyle, aby mógł mnie usłyszeć. - Wypuść.. - dodałam ciszej, odwracając się plecami do wyjścia i swobodnie opadając na ziemię. Widok zasłoniły mi ogromne łzy, kumulujące się już od dłuższego czasu.
- Dlaczego mi to robisz?
Żałosny jęk odbił się od kafelek, a ja uderzyłam głową w posadzkę. Nie czułam jednak bólu. W moim ciele krążył jedynie strach. Objęłam swoje nagie ciało, chowając głowę między kolanami. Szczelnie ścisnęłam kolana, próbując pohamować łzy.
Nie zrobiłem tego po to, aby Cię wykorzystać.
***
Regular's POV.
Nie mogę teraz odebrać, ale zostaw wiadomość, to na pewno oddzwonię.
- Nie odbiera. - blondynka o niebieskich oczach, jęknęła po raz kolejny do swojego czarnoskórego przyjaciela. - Jason, martwię się.
- Wyluzuj, pewnie dopiero wylądowała. - chłopak, objął dziewczynę, pocieszając ją, chodź sam nie był pewien tego, co mówił. Rose zawsze odbierała telefon, nie ważne czy była u lekarza, w szkole, czy w nocy o 4 nad ranem. Ona była jedną z tych "dziwnych" ludzi i żaden z jej znajomych, nie znał jej poczty głosowej. Takowa odezwała się dzisiaj, gdy Lisa dzwoniła po raz piąty.
- A co jeśli, coś się stało? Jason, boję się.
- Cś, mała. Zobaczysz, pewnie zaraz oddzwoni. - oboje mieli złe przeczucia, co do tego. Jednak żadne z nich, nie chciało do siebie dopuszczać, czarnych scenariuszy.. Przecież co mogło się stać, w ciągu kilku godzin?
_____________
Mamy kolejny. Co o tym sądzicie?
Justin jest dziwny, prawda? :D
To wszystko zacznie się z czasem wyjaśniać. :D
Co myślicie, o nastawieniu Rose, do Justina? Myślicie, że łatwo się zakocha? : 3
Do następnej notki!
~ Drew.
nie wiem co myslec justin jest dobry? czy zły? ale fajnie juz cos sie dzieje < :)
OdpowiedzUsuńjejjj . ja pierdole !!
OdpowiedzUsuńczuję, że szybko mu tego nie wybaczy, no chyba, ze zrobił to "dla jej dobra"
Wgl przeraża mnie Justin. taki tajemniczy . ohohoh
jejku. kocham tego bloga,ciebie toje poprzednie blogi, wiesz?
Mam nadzieję że wiesz !
Jej przyjaciele mają dobre wyczucie ; )
jejku nie rozumiem tego Justina
jest strasznie intrygujący.. taki., że ohh.
nie mogę.
kocham, kocham, kocham 1!!♥
true-big-love-jb.blogspot.com
red-sky-jb.blogspot.com
świetny , ale nie rozumiem czemu Justin jej to zrobił
OdpowiedzUsuńpo co ją przetrzymuję ?
już nie mogę się doczekać kolejnego xx
@Agnes5542
O co mu chodzi? Jest jakiś psychiczny. Kto porywa dziewczynę której nie zna?
OdpowiedzUsuńJezuniu, jestem tak podekscytowana, jak na Believe Movie w kinie przed filmem haha ;) Cholera, jestem totalnie zakochana w tym opowiadaniu. Normalnie chcę czytać i czytać i czytać i nie przestawać. Boooże, ja już chcę kolejny.
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału, przeżyłam szok, kiedy ona odkryła, że jest naga. Serio, wiedziałam, że z tym porwaniem to jakaś grubsza sprawa, ale w pierwszej chwili pomyślałam,mże Justin wykorzystał okazję i się nią po prostu zabawił. Uff, całe szczęscie nie, bo wtedy Rose by było jeszcze trudniej.
Wspaniały rozdział. Na prawdę cudownie opisałaś jej emocje i uczucia. Cholera, jestem tak nieziemsko wręcz ciekawa, co będzie dalej i co Justin z nią zrobi. A może będzie się nią opiekował...? Nie wiem, ale straszznie chciałabym już wiedzieć, dlatego też z niecierpliwością ogromną czekam na kolejny fantastyczny rozdział ;**
my-heaven-jb.blogspot.com
black-tears-jb.blogspot.com
Świetne opowiadanie!! Bardzo wciąga!! Jesteś niesamowita :D Kocham tego bloga ♥
OdpowiedzUsuńCzekam nn i zycze weny <3
@TheKlaudiaK
Jejciu kocham, to jest niesamowite <33
OdpowiedzUsuńczekam na nn :) KC <3 *___*
OMFG SCIĄGNIĘTE Z "UPROWADZ PRAWIE KROPKA W KROPKĘ. POZMIENIAJ PÓŹNIEJ. DOPIERO TERAZ ZACZĘŁAM CZYTAĆ TO FF I BOJĘ SIĘ NASTĘPNYCH ROZDZIAŁÓW ŻE BĘDĄ ONE ŚCIANIĘTE JAK KSIĄŻKAONONEJ
OdpowiedzUsuńJEJKU AUTOKOREKTA ZASZALAŁA
OdpowiedzUsuń*"uprowadzonej"
*książce